Taki dziadek to skarb

16
27.12.2015
Taki dziadek to skarb
Andrzej Rybicki i jego auta i auteczka (fot. Michał Skroboszewski)
Drewniane, metalowe, z laminatu poliestrowo szklanego. Produkcji polskiej, radzieckiej, enerdowskiej. Auta typu pedal car cieszą małych chłopców od dziesięcioleci. W kolekcji Andrzeja Rybickiego są i Moskwicz, i Renault 16, i inne, znacznie starsze. W gablotach z kolei tysiące „resoraków”, a w garażu ukochana „kaczuszka”, czyli Citroen 2CV. I wszystkie auta na wyciągnięcie ręki małego Filipka. Niejeden chłopcu pozazdrości, bo taki dziadek to skarb. Zobacz zdjęcia.
Andrzej Rybicki motoryzacją interesował się od zawsze, co widać na fotografii sprzed ponad pół wieku. Za kierownicą Austina J40 typu pedal car siedzi pięciolatek, obok jego siostra. Auto dotrwało do naszych czasów, ale jest mocno zniszczone i pan Andrzej podjął się jego reanimacji.
   Podobnie, jak i innych cudeniek „na pedały”.
   - Narto-sanie pamiętają czasy Związku Radzieckiego – Andrzej Rybicki wskazuje na sznur aut ustawionych na podwórku przed domem. - Kolejny samochód, ten z płomieniami, to samochód polski, przedwojenny. To mój największy rarytas. Dalej, drewniany niemiecki wóz i szwedzki gokart – opowiada kolekcjoner. - Jest i czerwone auto z laminatu poliestrowo szklanego produkcji polskiej, choć tu mam duże trudności z ustaleniem producenta – zauważa. - Mam, co prawda, „wyśledzone” cztery takie auta w Polsce. Wiem, że pochodzą z lat. 70. XX w. i tyle. Cenię sobie to auto, bo to ciekawostka.
   - Następny samochód – kontynuuje Andrzej Rybicki – enerdowski z bardzo ciekawym zawieszeniem na resorach. Był niekompletny więc dospawałem kierownicę, dorobiłem siedzenie z blachy.
   Trzeba wiedzieć, że pan Andrzej, jeśli nie może kupić brakujących części do swoich auteczek, to sam je wykonuje. - Następny, z przełomu lat 70. i 80. też był w opłakanym stanie, ale dorobiłem zderzak, wyprostowałem blachy, dorobiłem tablicę rejestracyjną – z uśmiechem wskazuje pasjonat motoryzacji.
   Pracuje też nad własną konstrukcją. Będzie to auto Komnicka, ale o szczegółach, póki co, mówić nie chce. - Jak będzie gotowe, pani pierwsza się o tym dowie – z tajemniczym uśmiechem ucina Andrzej Rybicki.[fotor] - Ciekawostką są teraz auta produkcji chińskiej – pokazuje kolejne eksponaty. - Robią repliki samochodów, których już dawno nie ma. I robią to naprawdę nieźle.
   Pan Andrzej przyznaje, że przed laty zabawki wykonywane były znakomicie, dlatego przetrwały do naszych czasów. - Tymi autkami jeździły pokolenia, dziś mój wnuk je testuje i jest bardzo zadowolony.
   Do kolekcji panu Andrzejowi pasowałby jeszcze jeden samochodzik.
   - Z lat 40./50. drewniany, napędzany jak drezyna – opowiada. - Jeszcze takiego nie mam, ale staram się pozyskać.
   „Dziadek, chodź do muzeum” - mówi często mały Filipek o pracowni pana Andrzeja. A tam... niejednemu małemu, ale i dużemu chłopcu oczy zaświeciłyby się na widok kilku tysięcy „resoraków” eksponowanych w gablotach. - Nie mogę nigdzie dostać modelu auta, którym jeżdżę, czyli peugeota 306 kombi – wtrąca Andrzej Rybicki. - Nie ma firmy, która by wyprodukowała taką miniaturkę.
   Auta ustawione są według marek lub przeznaczenia, np. pojazdy służb miejskich czy ratunkowych. „Dziadek, ja tylko wypożyczę” - woła mały Filipek.
   - Pewnie, że mu pozwalam się nimi bawić, choć czasem coś urwie – mówi z uśmiechem pan Andrzej. - Wszystkich mi przecież nie zniszczy. Dziś chciał straż pożarną i znalazłem. Czeską.
   Jedno, nad czym ubolewa Andrzej Rybicki to brak miejsca do eksponowania kolekcji. Marzy mu się miejsce muzealne, w którym eksponaty miałby zapewnioną opiekę i mogłoby je podziwiać wielu.
   Wielu widziało już pełnowymiarowe auta Andrzeja Rybickiego, bo jego pasja motoryzacyjna nie ogranicza się tylko do wersji mini.
   - Samochód musi jeździć, a ja najczęściej wyprowadzam z garażu „kaczuszkę”, czyli Citroena 2CV. Jeszcze za jedną „kaczką” chodzę, ale zobaczymy – z uśmiecham kończy pasjonat.
   
Agata Janik

Fotoreportaż

Kliknij, żeby zobaczyć więcej zdjęć

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Pani Agato, rozumiem, że kolejny, identyczny artykuł planuje Pani za natępne 1,5 roku???
elo-7 (2015.12.27)
Witam Panie Andrzeju gratulacje bardzo miło wspominam współpracę z panem gdy pan pracował w PRS. Życzę dużo zdrowia.
KazimierzK. (2015.12.27)

info

8  
  1
Ile radości w życiu daje. .. hobby. Gratuluję.
pampi-ZAWADA (2015.12.27)

info

14  
  1
Miałem okazje porozmawiać z panem Andrzejem kilkakrotnie o jego pasji. Pozytywnie zakręcony człowiek. Pozdrawiam.
CBF (2015.12.27)

info

14  
  2
Pewnie się uczył, zdobył dobre wykształcenie i dobrą pracę. Jak widać po pisowni, Tobie niestety to nie grozi.
(2015.12.27)
Pewnie gdyby nie przypominajka u dołu strony, nie pamiętałbyś o tamtym artykule;)
(2015.12.27)
Nie chodzi o to czy przypominajka jest czy jej nie ma. Chodzi o poziom "dziennikarstwa". Wystarczy, że "redaktor" skleci kilka artykułów, a potem będzie je mielił przez najbliższych kilka lat. Pytanie - po co??? P. S. Pamiętał bym, bo akurat znam tego człowieka;)
elo-7 (2015.12.27)
Imponująca kolekcja, chociaż wolałbym ją zamienić na jakiś zabytek w skali 1:1
Caddy62series (2015.12.27)

info

2  
  0
Wspaniały człowiek z niesamowitą pasją i marzeniami. A pasja plus realizacja marzeń daje ogromną radość oraz kopa do dalszego działania. Pozdrawiam Michał.
Michanek (2015.12.27)

info

12  
  1
Nie skreślałbym przedmówcy. Bywa, że ludzie z dysleksją robią oszałamiające kariery. Czy nasz poprzedni prezydent cierpiał na coś w rodzaju dysleksji ?;)
portelofil (2015.12.27)