Od lat władze portu i kolejni prezydenci Elbląga zabiegają o możliwość prowadzenia odpraw fitosanitarnych w elbląskim porcie. Jednak nic nie wskórali. Wiele osób zaangażowanych w lobbowanie w tej sprawie uważa, że ministerstwo zwleka, bo wojewoda warmińsko-mazurski, który wydaje opinię na ten temat, nie jest przychylny inicjatywie.
- Chcę podkreślić, że ani ja, ani moje służby nie blokują możliwości odpraw fitosanitarnych w elbląskim porcie. Decyzję w tej sprawie podejmuje minister rolnictwa, do którego razem z prezydentem Elbląga wybieramy się w przyszłym tygodniu, by rozmawiać na ten temat – mówił w sierpniu, podczas wizyty w Elblągu wojewoda Marian Podziewski. - Ta sprawa ciągnie się za długo, sam pisałem kilka opinii w tej sprawie.
Dziś wszystko wydaje się być na ostatniej prostej. Elbląski port wizytowali: Tadeusz Nalewajk, podsekretarz stanu w ministerstwie rolnictwa i rozwoju wsi, Tadeusz Kłos, Główny Inspektor Ochrony Roślin i Nasiennictwa oraz poseł PSL Stanisław Żelichowski. I wszyscy zgodnie zapewniali – do zgody na odprawy jest zaledwie krok.
- Pewne elementy, jeśli chodzi o kontrolę weterynaryjną, zostały w elbląskim porcie wprowadzone w zeszłym roku. W tym roku została zmieniona ustawa. Jednak po spełnieniu ostatnich warunków myślę, że w najbliższym czasie, ten port jako 21. punkt na mapie kraju, będzie odprawiał również produkty pochodzenia roślinnego – mówił wiceminister Tadeusz Nalewajk.
Tadeusz Kłos, Główny Inspektor Ochrony Roślin i Nasiennictwa chwalił przygotowania elbląskiego portu do prowadzenia odpraw fitosanitarnych, ale: - Są pewne warunki techniczne, które muszą być uzupełnione. Chodzi o miejsce kontroli, jak również o miejsce utylizacji towarów, które nie spełniają norm Polski i Unii Europejskiej. Z zapewnień prezydenta i dyrektora portu wynika, że wkrótce warunki będą na tyle właściwie, że rozporządzenie ministra zostanie zmienione.
- Większość tych warunków głównych, które są wymagane w rozporządzeniu odnośnie przejść przeprowadzających kontrole fitosanitarne, jest spełniona - zapewniał Arkadiusz Zgliński, dyrektor portu morskiego w Elblągu. - Konieczne jest spełnienie warunków technicznych, czyli w pierwszej kolejności należy stworzyć opracowanie zagrożeń i ich eliminację. Głównie chodzi o spalanie i utylizację towarów, które nie spełniają norm. My te zalecenia spełnimy w jak najszybszym terminie - deklarował. - Następnie przedstawimy raport i mam nadzieję, że wkrótce te kontrole będą mogły ruszyć.
- Z takimi towarami może być to jeden przypadek na rok czy na dwa, ale trzeba mieć miejsce na ich utylizację, np. partii drewna, jeśli znajdzie się w niej szkodnik - wskazywał wiceminister Nalewajk. - Nie trzeba od razu budować spalarni, ale na przykład podpisać umowę z danym przedsiębiorcą. Jeśli te warunki zostaną spełnione, nie widzę żadnego problemu z wydaniem korzystnej dla elbląskiego portu decyzji. Zrobimy to bez zbędnej zwłoki, czyli od ręki. To kwestia tygodni - zakończył wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi.
Co taka decyzja oznacza dla naszego portu?
- Pełne wykorzystanie potencjału elbląskiego portu, poszerzenie towarów sprowadzanych, wzrost znaczenia portu oraz da miejsca pracy - wskazał Arkadiusz Zgliński.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter