Od 2012 roku Elbląg nie ma dyspozytorni ratownictwa medycznego. Karetki do wezwań w całym województwie wysyłają pracownicy dyspozytorni w Olsztynie. - Start nie był łatwy, były różnego rodzaju perturbacje, ale teraz w mojej ocenie dyspozytornia działa dobrze. Stworzyliśmy tylko jedną taką placówkę, bo tylko tyle pieniędzy dostaliśmy wówczas z budżetu państwa – przyznaje Marian Podziewski, wojewoda warmińsko-mazurski. - Wiele województw nie wprowadziło tych zmian, mimo takiego obowiązku. Ostatni pod Łodzią był duży wypadek, koordynacją zajmowało się 21 dyspozytorni, bo tam nie wprowadzono zmian, i był wielki chaos, zginęli ludzie.
Co ma z tym wspólnego Elbląg? Chaos w innych województwach może być kartą przetargową dla naszego regionu i miasta. Tak przynajmniej twierdzi wojewoda. - My dostosowaliśmy się do wymagań Ministerstwa Zdrowia i dlatego mamy argument w ręku, by zabiegać o dodatkowe pieniądze na stworzenie w naszym regionie oddziałów zamiejscowych dyspozytorni. Taka placówka mogłaby powstać w Elblągu, rozważamy to. Rozmawiałem na ten temat z panią Gelert, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego. W przyszłym tygodniu jadę w tej sprawie na rozmowy do Ministerstwa Zdrowia – twierdzi wojewoda.
Dzisiaj w budynku przy ul. Orzeszkowej działa miejski monitoring (fot. MS)
W Elblągu dyspozytornia mogłaby się mieścić w budynku przy ul. Orzeszkowej, tuż obok stacji pogotowia ratunkowego, należącej do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego. Przeniesiono już tam, z komendy policji z ul. Królewieckiej, Centrum Monitoringu, do którego trafia obraz z miejskich kamer. - Budujemy w tym miejscu Miejskie Centrum Bezpieczeństwa, dotychczas na ten cel miasto wydało 9,5 miliona złotych, będziemy zabiegać o kolejne środki na zwiększenie roli monitoringu w Elblągu – zapowiada Witold Wróblewski, prezydent Elbląga.
Przywrócenie dyspozytorni w Elblągu mogłoby kosztować nawet kilka milionów złotych, największy koszt stanowi wyposażenie placówki.
Zobacz, jak wygląda
Centrum Monitoringu przy ul. Orzeszkowej