Przed meczem kibice spodziewali się bardzo zaciętego meczu i tak faktycznie w Ostródzie było. Elblążanie jechali po kolejny komplet punktów, które były potrzebne, by kolejny raz wyprzedzić w ligowej tabeli Olimpię Zambrów (rywale mają do rozegrania zaległy mecz z Jagiellonią II Białystok). Sokół liczył na atut własnego boiska i sprawienie niespodzianki przy wsparciu swoich kibiców. Olimpia, którą dopingowała liczna grupa fanów stworzyła w meczu kilka bramkowych okazji, ale w decydujących momentach nasi piłkarze podejmowali błędne decyzje i piłka nie wpadła do siatki. Niestety skuteczniejsi byli miejscowi, którzy zdobyli gola na dziesięć minut przed końcem pojedynku.
Pierwsza połowa zgodnie z przewidywaniami toczyła się pod dyktando żółto-biało-niebieskich. Elblążanie byli zdecydowanie więcej w posiadaniu piłki, ale nie dali rady udokumentować przewagi zdobytym golem. Wiele dyskusji wzbudziła sytuacja z 15 min., kiedy po podaniu Jakuba Bojasa w dobrej sytuacji znalazł się Radosław Stępień. Zawodnik Olimpii przewrócił się w polu karnym po starciu z rywalem, jednak sędzia puścił grę. Nasza drużyna miała jeszcze szansę po uderzeniu z linii pola karnego Michała Ressela, po którym pewnie obronił Kamil Hrynowiecki. W końcówce pierwszej odsłony, po rzucie rożnym piłka odbiła się od poprzeczki bramki Sokoła. W pierwszej odsłonie gospodarze skupili się na obronie, przez większość czasu przebywając na własnej połowie boiska, zagęszczając środek pola, czym utrudniali grę drużynie z Agrykoli. Sokół starał się wyprowadzać kontrataki i po jednym z nich miał sytuację bramkową, ale po uderzeniu z dystansu Krzysztofa Filipka piłka przeleciała nad poprzeczką.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Nasza drużyna nadal prowadziła grę, ale nie była w stanie wyjść na prowadzenie. Piłka co prawda dwa razy wpadła do siatki, ale najpierw po stałym fragmencie gry sędzia odgwizdał faul Kamila Wengera, a na kwadrans przed końcem po akcji prawą stroną boiska bardzo dyskusyjnego spalonego Damiana Szuprytowskiego. Elblążanie mieli jeszcze dobrą okazję po uderzeniu Jakuba Bojasa, po którym piłka minęła słupek oraz po szybkiej akcji i strzale Szuprytowskiego, po którym piłkę wybił sprzed linii bramkowej obrońca gospodarzy. Nasza drużyna nie była w stanie zdobyć prowadzenia, a dodatkowo straciła gola. Po stracie w środku pola pojedynek na lewej stronie boiska przegrał Krzysztof Iwanowski i po dośrodkowaniu Jakuba Błażewicza do siatki trafił z bliskiej odległości Piotr Piceluk. Na odrobienie strat nie starczyło już czasu i Olimpia przegrała w Ostródzie 0:1.- Jestem zdruzgotany postawą zespołu, ale biorę pełną odowiedzialność za grę drużyny, bo jestem jej trenerem – mówił po meczu trener Adam Boros. - Oczywiście musimy grać o pełną pulę w każdym meczu, ale cały czas rozmawiamy o tym żeby robić to mądrze. Nie można tracić bramek w taki sposób. Musimy się też rozliczać z tego co jesteśmy w stanie stworzyć, co potrafimy wykorzystać. Wynik to czysta matematyka i nie liczy się to, kto był więcej przy piłce, kto miał więcej okazji. Zakładanie koszulki Olimpii to powinien być zaszczyt, niektórzy muszą się nad pewnymi sprawami zastanowić. Pracowaliśmy bardzo ciężko, jesteśmy przygotowani, a nie każdego stać, by przełożyć to na boisko, na wynik sportowy, a to jest niedopuszczalne – mówił po spotkaniu szkoleniowiec z Agrykoli.
Po dzisiejszym spotkaniu nasza drużyna pozostała na drugiem miejscu w ligowej tabeli. Sytuacja elblążan mocno się skomplikowała. Liderująca Olimpia Zambrów wyprzedza naszą ekipę o dwa punkty i ma do rozegrania zaległy mecz z Jagiellonią. W najbliższym tygodniu żółto-biało-niebieskich czeka ligowy pojedynek z MKS Korsze. Początek meczu w sobotę 28 marca o godz. 16.
Sokół Ostróda – Olimpia Elbląg 1:0 (0:0) Piceluk 80
Zobacz
tabelę III ligi.
Sokół: Hrynowiecki - Sędrowski, Gwiazda, Łysiak, Filipek (89' Gołębiewski), Kowalski, Płoszczuk (58' Burchart), Śnieżawski, Błażewicz, Szostek (65' Piceluk), Jankowski (69' Podhorodecki)
Olimpia: Tułowiecki - Pietroń (58' Szuprytowski), Kubowicz, Ressel (69' Kuczkowski), Kowalczyk, Stępień, Wenger, Pietrewicz (46' Sokołowski), Piotrowski (57' Tuttas), Iwanowski, Bojas