Maszyna zmiażdżyła pracownika. Prokuratura oskarża odpowiedzialnych za BHP

28
31.12.2014
Maszyna zmiażdżyła pracownika. Prokuratura oskarża odpowiedzialnych za BHP
(fot. arch. portEL)
W listopadzie ubiegłego roku na terenie jednej z firm przy ul. Stoczniowej w Elblągu doszło do tragicznego wypadku. Z niewyjaśnionych przyczyn wiertarko-frezarka uruchomiła się w czasie, gdy wewnątrz pracownik dokonywał pomiarów. Maszyna zmiażdżyła mu głowę. Zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci mężczyzny przez zaniedbanie przepisów bezpieczeństwa prokuratura postawiła szefowi produkcji oraz specjaliście ds. BHP.
Do wypadku doszło 22 listopada 2013 r. o godz. 22.45 na terenie jednej z firm przy ul. Stoczniowej.
   - 42-letni pracownik dokonywał pomiarów, wewnątrz maszyny znajdowała się jego głowa i ręce, gdy nagle, z niewyjaśnionych przyczyn, wiertarko-frezarka uruchomiła się - relacjonuje Jolanta Rudzińska, zastępca prokuratora rejonowego w Elblągu. - I zmiażdżyła mu głowę.
   - To był makabryczny widok – mówił po zdarzeniu Eugeniusz Dąbrowski, szef Państwowej Inspekcji Pracy w Elblągu. -  Na miejscu przeprowadziliśmy oględziny, świadka wypadku nie udało się od razu przesłuchać, bo był w szoku.  Może było to samowolne włączenie się maszyny, może została źle zaprogramowana? - zastanawiał się wtedy Eugeniusz Dąbrowski.
   Okoliczności tragicznego zdarzenia badali elbląscy prokuratorzy.
   - Kluczowe były opinie biegłych z zakresu BHP - mówi prokurator Jolanta Rudzińska. - Na ich podstawie zarzuty usłyszeli szef produkcji odpowiedzialny za bezpieczeństwo i higienę pracy w tym zakładzie oraz specjalista ds. BHP. Nie dopełnili oni obowiązków przy sporządzaniu audytu maszyny. Brakowało na niej skutecznych osłon, co skutkowało narażeniem pracowników na utratę zdrowia lub życia. Po wypadku osłony zamontowano - zauważa prokurator. -  W akcie oskarżenia jest zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci 42-latka. To czyn zagrożony karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat - kończy.
   Wczoraj (30 grudnia) akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Elblągu.
   
A

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
jest jeszcze tam wolny etat ?
(2014.12.31)

info

3  
  27
W końcu ktoś się bierze za przełożonych z nadzoru za ich głupie decyzje a nie tylko zwykły pracownik winny
Kasztan46 (2014.12.31)

info

35  
  2
panie Dabrowski za co Pan bierze pieniądze ? Nie słyszał o dyrektywach unijnych w sprawie bezpieczeństwa maszyn ? co ?Jakby słyszał to by głupio się nie wypowiadał że maszyna źle zaprogramowana hahaha. Kondolencje dla rodziny.
automatyk (2014.12.31)

info

25  
  0
Panie Dąbrowski na emeryturę już idź a nie stołek dożywotnio będzie trzymał.
(2014.12.31)

info

25  
  1
Gazety nie piszą prawdy. Na maszynie był pracownik, który nie powinien jej obsługiwać. Nie był przeszkolony jak należy, pomylił przyciski, maszyna miała zrobić niewielki obrót a zostały załączone obroty.
Spust_krokodyla (2014.12.31)
Terminy i robota najważniejsza a nie jakieś tam osłony, no i skutek jest. Szkoda chłopa i jego rodziny a reszta może iść siedzieć, bez żalu.
(2014.12.31)

info

18  
  1
generalnie pracownik nie może włożyć nawet dłoni w strefę gdzie może nastąpić jej uszkodzenie - bez wyłączenia samoczynnego maszyny. Jak widać nie ma tu nic do rzeczy czy to pracownik przeszkolony czy nie. Otwarcie jakiejkolwiek osłony, bramki MUSI spowodować PEWNE odstawienie maszyny ( poprzez przekaźniki bezpieczeństwa, styczniki, a nawet specjalizowane sterowniki PLC. Do pewnego wyłączenia maszyny służą również. wyłączniki bezpieczeństwa tzw. grzybki które MUSZĄ współpracować z w/w elementami. Wszystkie maszyny MUSZĄ być bezpieczne nawet dla laika. O tym są właśnie odpowiednie dyrektywy unijne.
automatyk (2014.12.31)

info

5  
  1
bredzisz, w dodatku widac z sensu twojej wypowiedzi ze kompletnie nie masz pojecia o temacie
abcx (2014.12.31)
a myslalem, że DEB. ile już piją a tu jeszcze sa siły na DEB. ilne komentarze !!!
997 (2014.12.31)

info

0  
  1
Tylko czekac na nastepny wypadek tego typu. Nie bede pisal gdZie. Ale to jest normalne, ze operatorzy manipuluja maszynami bez wylaczania ich mimo, ze kartki nakazujace to wisza na kazdym urzadzeniu. To nie jest gapiostwo, taka jest poziom norm do wyrobienia w zakladach produkcyjnych, ze gdyby robic wszystko zgodnie z BHP to "formularz wypelnienia obowiazkow dziennych" zamiast 5k sztuk zrobionych zawieralby 1-2k. Ci co klada na szale swoje zdrowie pracuja dalej dopoki nie spotka ich wypadek z ich winy. Ci co pilnuja swego zdrowia nie wyrabiaja normy I sa pierwsi do odstrzalu. Sorry, taki mamy klimat.
Kazik.2000 (2014.12.31)

info

13  
  0