Wydawałoby się więc, że wybór Krzyża Katyńskiego jest jak najbardziej stosowny dla przeprowadzenia rocznicowych obchodów, tym bardziej, że w Elblągu nie ma innego miejsca, które kojarzyłoby się z tą katastrofą. Zapewne nikt nie widziałby w tym problemu, gdyby nie uporczywe sugestie lub wręcz twierdzenia czołowych polityków PiS-u, że katastrofa smoleńska była wynikiem zamachu, za którym stał polski rząd i premier Tusk osobiście, we współpracy z Putinem oczywiście. W wypowiedziach tych polityków nie brakuje stwierdzeń stawiających na równi ofiary tej tragicznej katastrofy z polskimi oficerami mordowanymi strzałem w tył głowy. Określenia typu polegli, zabici, pomordowani w odniesieniu do pasażerów rozbitego tupolewa, są na porządku dziennym. Z ust samego prezesa PiS-u można usłyszeć o „niesłychanej zbrodni”. O tym co wygaduje wiceprezes Macierewicz, wbrew wszelkim ustaleniom polskich ekspertów z komisji badania wypadków lotniczych i prokuratury, nie warto nawet wspominać.
Dużym nieporozumieniem byłoby, gdyby na tej uroczystości, organizowanej oficjalnie przez Wojsko Polskie, pojawiły się wystąpienia lub transparenty utrzymane w tym tonie. Wszelkie próby odprawiania obrzędów tzw. „religii smoleńskiej” przy Krzyżu Katyńskim godziłyby w pamięć o zamordowanych przez stalinowskich siepaczy polskich patriotach. Trudno byłoby je inaczej potraktować jak zwykłą profanację. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że lokalne struktury PiS-u wykażą się, jak to już nieraz pokazały, większym taktem i rozsądkiem od swoich warszawskich władz.
Niezależnie od tego jak przebiegną jutrzejsze uroczystości, trudno oprzeć się wrażeniu, że w odbiorze szczególnie młodych ludzi, proporcje naszych narodowych tragedii zostaną poważnie zachwiane. Musimy się chyba pogodzić z tym, że za sprawą chorej, partyjnej rywalizacji i chęci uzyskania doraźnych korzyści politycznych, ofiary mordu w Katyniu odsuwane są coraz bardziej w cień zapomnienia.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter