- Przed godz. 11 do WCPR w Olsztynie zadzwoniła kobieta, która twierdziła, że w szpitalu leży podejrzany pakunek - mówi Jakub Sawicki z zespołu prasowego KMP w Elblągu. I dodaje: - Mówiła, że słyszała, jakby w nim "coś tykało". Na miejsce pojechał patrol minersko-pirotechniczny, policjanci kryminalni oraz z prewencji. Trwa sprawdzanie terenu szpitala. Strażacy ewakuowali teren przyszpitalnej przychodni oraz personel szpitala i pacjentów, którzy korzystali tam z zabiegów. W sumie 170 osób. Ewakuacją nie zostali objęci pacjenci na oddziałach. W chwili ogłoszenia alarmu trwał zabieg operacyjny, którego nie można było przerwać. Na bloku przebywały cztery osoby personelu i operowany pacjent.
Na miejscu zdarzenia wezwano praktycznie wszystkie służby. Z JRG1 przyjechały cztery zastępy strażaków: dwa wozy ratowniczo-gaśnicze, specjalistyczna drabina i samochód operacyjny. Przybyło pogotowie gazowe i energetyczne. W gotowości czekały karetki do ewakuacji najciężej chorych. Przed szpitalem, w bezpiecznej odległości, podstawiono dla ewakuowanych osób trzy autokary z elbląskiego oddziału PKS. Znaleźli tam schronienie zarówno pacjenci jak i personel placówki.
- Tuż przed godz. 11 z policji otrzymaliśmy zgłoszenie o prawdopodobnie podłożonym ładunku wybuchowym na terenie szpitala przy ul. Komeńskiego - mówi bryg. Tomasz Malesiński, dowódca JRG1 Elbląg. I kontynuuje: - Zgodnie z procedurami natychmiast zadysponowaliśmy odpowiednie siły i środki. Po przybyciu na miejsce zgodnie z decyzją dyrektora szpitala przeprowadziliśmy ewakuację personelu i pacjentów przychodni lekarskiej oraz osób nie będących pacjentami szpitala na zewnątrz, do autokarów. Łącznie było to 170 osób. Dokonaliśmy również rozpoznania na szpitalnych oddziałach w razie decyzji o ewakuacji wszystkich pacjentów placówki. Taka decyzja jednak nie zapadła, a trzeba zaznaczyć, że ewakuacji podlegałoby około 300 osób, często w ciężkim stanie zdrowia - kończy bryg. Tomasz Malesiński.
Operacja ewakuacji takiej liczby pacjentów byłaby z pewnością bardzo skomplikowana. Chorzy z pewnością zostaliby rozwiezieni w miarę możliwości nie tylko do pozostałych elbląskich szpitali ale również do tych w okolicy, jak choćby w Braniewie czy w Pasłęku. Osoby obłożnie chore transportowano by karetkami, lżej chorych - autokarami.
Kilka minut przed godz. 13 akcja poszukiwania rzekomego ładunku wybuchowego została zakończona. Policyjni pirotechnicy wspomagani przez specjalnie szkolone psy służbowe żadnej bomby nie znaleźli. Personel i pacjenci, ewakuowani dwie godziny wcześniej, mogli wrócić na teren placówki. Pozostaje tylko pytanie: kto i dlaczego zabawił się kosztem zdrowia czy życia często obłożnie chorych ludzi? Miejmy nadzieję, że policja znajdzie sprawczynię tego mało śmiesznego żartu. A za taki czyn grozi kara pozbawienia wolności do lat ośmiu.