- Z portu jesteśmy dumni, ale oprócz dumy to także interesy – mówi prezydent Elbląga Jerzy Wilk. - To ośmiu armatorów, 12 barek, zainwestowane duże pieniądze prywatne, które pozwoliły na utworzenie nowych miejsc pracy i rozwój gospodarczy miasta. Nie chcemy tego zaprzepaścić, bo pamiętamy, jak port umierał, gdy żegluga po wodach Zalewu Wiślanego była wstrzymana. Teraz niepokoi nas sytuacja geopolityczna na Wschodzie – kontynuuje prezydent Elbląga. - Nasze miasto ma doskonałe stosunki z obwodem kaliningradzkim zarówno gospodarcze, jak i kulturalne czy naukowe. Co nie zmienia faktu, że w obecnej sytuacji na Ukrainie i sankcjach zapowiadanych przez kraje UE, te stosunki mogą zostać zagrożone. Dlatego skierowałem list do pana premiera Donalda Tuska oraz pani minister Elżbiety Bieńkowskiej z prośbą o budowę kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną oraz pogłębienie torów wodnych w porcie i tych płynących do portu elbląskiego. Chodzi o pogłębienie ich do głębokości 3-3,5 metra, co pozwoli na wpływanie większych jednostek transportowych i zwiększenie możliwości transportowych. Obecnie są one zamulone, głębokość się zmniejsza, co utrudnia przepływanie barkom, a miasto takiej inwestycji nie udźwignie. Sami łopatkami torów nie oczyścimy, a Urząd Morski nie ma na to środków.
To, jak ważny jest przekop Mierzei Wiślanej i pogłębienie torów wodnych potwierdza dyrektor Portu w Elblągu Arkadiusz Zgliński: - Budowa kanału żeglugowego zapewni nam suwerenność, stworzy lepsze warunki pracy i prowadzanie większych jednostek, skróci także drogę wodną – wymienia. - Wielokrotnie apelowaliśmy także o pogłębienie torów wodnych i o zmianę sytuacji w Nowakowie. Chodzi o most, który, gdy wody jest więcej jest zamykany. Blokuje to nasze możliwości przyjmowania jednostek i przeładunku. Wprowadzenie możliwości odpraw sanitarnych daje nam możliwość przeładowania rocznie nawet 700 tys. ton, a myślę, ze mamy potencjał nawet na 1,5 mln ton, ale niezbędne jest wykonanie inwestycji hydrotechnicznych.
O konieczności przekopu mierzei oraz pogłębianiu torów wodnych na Zalewie Wiślanym zgodnie mówią armatorzy, prezydent Elbląga oraz dyrektor portu (fot. WS)
O trudnościach mówią też armatorzy: Andrzej Kobylarz i Maciej Bukowski: - Trudności występują, gdy wody jest mniej, bo przydałoby się pogłębienie torów, z kolei, gdy woda się podnosi zamykany jest most w Nowakowie. Nasz sezon trwa 8 miesięcy i jeśli przez 40 dni most jest zamknięty ponosimy straty.Dobrze, że zaczęliśmy mówić o tych problemach głośno. Może i władze centralne zobaczą, jakie to ważne.
- Nie chcę się wtrącać do wielkiej polityki, ale obawiam się, żebyśmy nie oberwali rykoszetem, co odbije się na współpracy przygranicznej – do sytuacji na Wschodzie wraca prezydent Jerzy Wilk. - Ale jako gospodarz miasta muszę dbać o interesy armatorów, które są poważnie zagrożone. Oni inwestują swoje pieniądze, tworzą nowe miejsca pracy i samorząd chce im to ułatwiać nadal. Myślę, ze z rozdania pieniędzy unijnych na lata 2014-20 można by wydać trochę na budowę kanału żeglugowego po Zalewie Wiślanym. Nie widzę tu bowiem przeszkód, wystarczy odrobina dobrej woli i decyzja władz centralnych – kończy prezydent Elbląga.
Starania Elbląga o budowę kanału żeglugowego na Zalewie Wiślanym poparło towarzyszenie Szlak Wodny im. króla Stefana Batorego. Pod uchwałą podpisy złożyli m.in. prezydenci Torunia i Grudziądza, marszałek województwa mazowieckiego oraz prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.