A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
bo niektórym sie w głowie przewraca jak troche więcej pieniędzy zarobią. .. :) ". .. jaja" - nie ma za co dziekowac. .. samą prawdę napisąłam; )
"każdy powie : jestem po studiach więc jak mogę pójść do fizycznej pracy ?"
No jak widać nie każdy. Być może żałowałem studiów przez chwilę ale już nie. Nie ma co spoglądać na to co było, a co jest! Miałem pracę umysłową ale doszedłem do wniosku że w tym mieście, przeciętny szary człowiek jest w stanie wyżyć od wypłaty do wypłaty i zazwyczaj nie jest w stanie sobie na cokolwiek odłożyć. Co robić? Jak żyć? Kredycik na mieszkanie i 30 lat pętelki na szyi, trzymanie się kurczowo znienawidzonej pracy, obawa przed jej utratą, obawa przed zmianą? Tylko dlatego żeby być na "swoim"? (w rzeczywistości to "twoje" jak spłacisz kredyt, czyt. około 50-60 r. ż. ). Bo takie życie? I każdy tak robi? Nie każdy. Rzuciłem, tak rzuciłem ciepłą posadkę w tym mieście i wyemigrowałem. Rok temu. Tam, jak w E-gu, wynajmujemy mieszkanie, przy czym stać nas na Normalne życie, odwiedziny w kraju co 3 miesiące. I bez ciułania, a również pracując po 8 godz dziennie, w ciągu tego roku byliśmy w stanie odłożyć spora sumę. Jeżeli nic się nie zmieni, za 1,5 roku kupimy za gotówkę mieszkanie. Kochamy Polskę, lubimy to nasze miasto ale ono nie daje nam szans. I pytanie, czy za ten czas będzie do czego wracać? Może i lepiej bo mieszkanie będziemy mieli swoje, ale czy zadowoli nas jakość życia? Czy nie będziemy oczekiwać więcej, przyzwyczajeni do tego co mamy teraz?