– Chodzi o to, żeby miasto, które straciło kiedyś status miasta wojewódzkiego, znalazło inne impulsy rozwojowe – mówił Tadeusz Iwiński. – Mamy wśród kandydatów i kandydatek na prezydenta Elbląga osoby, które, muszę mówić tutaj delikatnie, niekoniecznie znają sekrety zarządzania dużym miastem, które ma problemy finansowe. Debiutanci mieliby ogromne kłopoty z daniem sobie rady. Natomiast Janusz Nowak zna te problemy bardzo dobrze, on jest realistą i nie obiecuje gruszek na wierzbie. On mówi o tym, co można zrobić. Wierze, że Janusz Nowak może dać nadzieję, wierzę, że przyjedziemy tutaj za dwa tygodnie, by wesprzeć naszego kandydata w ostatecznym starciu przed druga turą.
Prof. Iwińskiemu wtórowała prof. Joanna Senyszyn, która zwróciła uwagę na pewną cechę elbląskiej starówki, rzucającą się w oczy przyjezdnym.
– Jestem w krótkim czasie po raz drugi w Elblągu i widzę, że miasto jest wymarłe. Nie widzi się życia i właśnie nasz kandydat Janusz Nowak to zmieni – podkreślała. – Nasz kandydat ma bardzo dobry program. Jeżeli chodzi o gospodarkę, to będzie działał na rzecz przyciągnięcia inwestorów i ustabilizowania budżetu miasta. W dziedzinie szkolnictwa będzie stworzone centrum edukacji zawodowej, a mniejsze dzieci będą miały zapewnione żłobki i przedszkola. I to wszystkie dzieci w Elblągu. W dziedzinie zdrowia nastąpi połączenie dwóch szpitali. Jako inżynier świetnie zaplanuje inwestycje, będą oddawane etapowo, żeby nie było rozkopane całe miasto, tylko można było w Elblągu żyć. Mamy zamysł uczynić Elbląg miejscem atrakcyjnym dla inwestorów, ale przede wszystkim atrakcyjnym dla mieszkańców.
W spotkaniu uczestniczyli też kandydaci SLD na radnych, m.in. Małgorzata Sowicka i Anna Przybyła. – Wierzę, że nasi kandydaci będą najlepszymi radnymi, bo są to ludzie przygotowani, kompetentni, z ogromną wiedzą społeczną, ale też i zawodową – zachwalał ich Władysław Mańkut, szef SLD w naszym województwie.
[fotor]
– Ja bym zaapelował do mieszkańców Elbląga, żeby bez względu na pogodę w najbliższą niedzielę poszli do urny i zagłosowali – dodał Tadeusz Iwiński. – Dlatego, że piętą achillesową polskiej demokracji jest pasywność, niechęć do uczestnictwa w głosowaniach. Każdy, kto nie pójdzie do urn w najbliższą niedzielę, pozbawi się możliwości wpływu na losy Elbląga. Ci, którzy nie będą głosowali, stracą prawo późniejszej krytyki, późniejszej oceny wybranych władz.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter