Otóż zobaczyłem czteroosobową ekipę pracowników Zarządu Zieleni Miejskiej likwidująca chwasty na klombach. Organizacja pracy jak z okresu Kabaretu Tey (numer z taczką): troje, w tym jedna kobieta, zawzięcie pracują haczkami, a „Pan Kierowca” siedzi w samochodzie i czyta gazetę... Robi tak zawsze. Jeżeli tak wygląda organizacja pracy i tak nieracjonalnie wydawane są pieniądze w ZZM i innych firmach związanych z Urzędem Miasta, to nie ma się co dziwić, że koszty rosną, a pracownicy są niezadowoleni.
Przypomnę, że kierowca już dawno przestał być „Panem Kierowcą”, a posiadanie prawa jazdy to w tym przypadku dodatkowy plus, ale haczka, łopata, za- i wyładunek towarów to już standard w prywatnych firmach oferujących pracę kierowcom.
Czeka nas za niedługo „krwawa rewolucja” w związku z wprowadzaną ustawą „śmieciową”. Przewiduję, że zmiana mentalności Polaków będzie trwała jeszcze lata. Na przykład w Szwecji są na takim etapie, że słoiki, np. po majonezie, mają być umyte, a wieczka segregowane oddzielnie. Odbiór odpadów zorganizowali bardzo prosto. Puszki po piwie i butelki na zastaw do sklepu, graty, stare meble ich właściciel na swój koszt wywozi do firmy utylizacyjnej, telewizory odbiera firma, od której kupuje się nowy... Mimo tego jest i tak sporo odpadów, ale są segregowane w pomieszczeniach typu śmietnik, ale w bloku i tylko dla jego mieszkańców.
Dopiero wtedy odbiera je pracownik – kierowca w liczbie jeden, sam obsługuje całą operację, co prezentuję na zdjęciu, które dedykuję wszystkim firmom zajmującym się odbiorem odpadków komunalnych.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter