12
22.01.2013

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Oczywiście- przemoc to nie kwestia, czy wierzyć jednej czy drugiej stronie. To jest cały splot wydarzeń, faktów, przesłuchań, rozmów, badań psychologiczno-pedagogicznych, obserwacji i naprawdę wnikliwej pracy biegłych, specjalistów, policjantów, prokuratury, a przede wszystkim sędziego. Nie da się zmanipulować dziecka, a tym bardziej nastolatków, którzy widzą i sami doświadczają przemocy. Dorośli jeżeli są świadkami przysięgają i muszą mówić prawdę, bo zostaną oskarżeni o fałszywe zeznania. Oprawca potrafi świetnie zagrać swoją rolę przed ofiarą- co gorsza zmanipulować ją i okręcić wokół siebie, ale w prokuraturze i w sądzie wszystko pryska jak czar! Mój były mąż miał adwokata, kłamał jak z nut razem z" papugą" mówił, że kocha mnie i dzieci i, ze nigdy nie bil, nie szarpał i że nie groził mi i dzieciom. Ale fakty były inne: sąsiedzi słyszeli, w szkole wychowawczyni zauważyła ślady przemocy, pielęgniarka i lekarz rodzinny wpisali to w kartę. Na obdukcję nie miałam pieniędzy, bałam się. z nim zostawić dzieci. W sądzie też się go baliśmy. Ale prawda zwyciężyła. Od tamtej pory jesteśmy bezpieczni. Bogu dzięki. Nie wolno bać się oprawcy i pamiętać, ze kłamstwo zawsze wyjdzie.
(2013.01.24)

info

0  
  0
najtrudniej jest podjąć decyzję ale jak się postanowi nie można się cofnąć, oczywiście dobrze jest skorzystać z pomocy osób kompetentnych(na stronie jest kilka adresów) ale trzeba uwierzyć w siebie-to jest podstawa, nie będzie łatwo ale mi bardzo się opłaciło, po dwóch latach procesowania uwolniłam się od kata i stanęłam na nogi i moje dzieci też, dzisiaj ja i one robimy karierę i pieniądze i dobrze się mamy, odwagi drogie panie jak same sobie nie pomożecie to inni Wam też nie pomogą-życie u boku boksera i psychola nie wyjdzie dzieciom i WAM na dobre, życie jest za krótkie żeby je marnować-zostawić śmiecia i sam zginie
(2013.01.24)

info

0  
  0