Na co dzień tworzą jedną zmianę w elbląskim JRG1. Walczą z pożarami, często pomagają przy wypadkach, muszą być twardzi i odważni. Jednakże i oni mają w sobie delikatność, wrażliwość i serce, za które chwyciła ich 6-letnia Angelika. I to tak bardzo, że podczas tego świątecznego okresu postanowili coś dla niej zrobić.
Strażacy do hospicjum przyjechali przed godz. 9, po skończonej służbie, pojawili się także i ci, którzy mieli wolne. Przyszli do Angeliki, gdzie były także jej babcia i siostra. Angelika była bardzo szczęśliwa, mówiła wierszyki, śpiewała piosenki i kolędy, cała promieniała. Jej radość udzieliła się wszystkim, było mnóstwo śmiechu i życzeń. Najważniejsze były te, które mówiły o powrocie do zdrowia, gdyż Święty Mikołaj wraz ze swoją załogą bardzo w to wierzy. Widać też było, że ta drobna osóbka wywarła ogromne wrażenie na strażakach.
– Wszystko zaczęło się latem tego roku od naszego przyjazdu do hospicjum w celu zlikwidowania roju os – opowiadał przebrany za Św. Mikołaja mł. ogn. Wiesław Matusak. – W pewnej chwili podeszła do nas pani z dziewczynką na wózku inwalidzkim. Pierwszy kontakt z Angeliką wywarł na nas ogromne wrażenie, okazało się bowiem, że mimo swojej choroby jest ona uśmiechniętą, bardzo inteligentną i ciekawą świata osobą. Angelika pokazała nam, dorosłym facetom, że mimo przeciwieństw losu można żyć i cieszyć się każdą chwilą. Wracając z akcji od razu postanowiliśmy, że nasza zmiana zrobi dla niej prezent na gwiazdkę. Zrobiliśmy zbiórkę pieniędzy i dokonaliśmy zakupu różnych prezentów, od słodyczy przez odtwarzacz mp3 po komplety pościeli czy wielkiego pluszowego psa w strażackim mundurze. Państwo Agnieszka i Marek Roguscy, właściciele sklepu internetowego, w którym kupowaliśmy pościel, gdy tylko usłyszeli dla kogo będzie ona przeznaczona to od razu dorzucili jeden komplet od siebie. W akcji tej oprócz strażaków aktywny udział wziął także zastępca dowódcy JRG1 mł. bryg. Krzysztof Bogusławski. [fotoc]
– Angelika w wieku dwóch lat miała wypadek, w marcu przyszłego roku miną cztery lata odkąd znajduje się pod opieką naszej placówki – mówi Anna Podhorodecka z elbląskiego hospicjum. – Potrzebuje naszej opieki gdyż nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować. Ma zapewnioną intensywną rehabilitację, która powoli zaczynać przynosić pozytywne skutki - zaczyna powoli ruszać rączkami oraz uczy się chodzić w aparacie zwanym orteza gdzie jest spionizowana. Intelektualnie Angelika jest w bardzo dobrym stanie. Jest pogodna, uśmiechnięta, bardzo inteligentna, ma świetną pamięć. Od czasu interwencji strażaków przy likwidacji gniazda os w naszym hospicjum ona ich po prostu uwielbia. Wówczas, po skończonej akcji poczęstowała strażaków ciastem. To pierwsze ich spotkanie zrobiło na nich ogromne wrażenie. Przy pomocy męskich rąk znalazła się wtedy w wozie strażackim i bardzo jej się tam spodobało, a to spotkanie wywarło na strażakach takie wrażenie, że dzisiaj zorganizowali Angelice spotkanie ze swoim Mikołajem.
Jednakże Św. Mikołaj tego dnia odwiedził nie tylko Angelikę, z życzeniami świątecznymi przyszedł również do wszystkich chorych przebywających w hospicjum. Strażacki Święty Mikołaj planował początkowo wizytę tylko u Angeliki, nie dał się jednak długo prosić personelowi hospicjum i odwiedził również wszystkich chorych przebywających w placówce. Ta nieplanowana, spontaniczna wizyta pokazała jaką moc może mieć uścisk dłoni drugiego człowieka czy krótka rozmowa. Część osób bardzo się wzruszyła, część była tak rozemocjonowana, że ich policzki płonęły.
– Wrażenia z wizyty w innych salach są nie do opisania – opowiada Wiesław Matusak. – Pracownice mówiły nam, że jest to druga w historii wizyta Św. Mikołaja w hospicjum. Gdy składałem chorym życzenia widziałem na ich twarzach łzy wzruszenia i radość w oczach. Widać było, że tym osobom bardzo potrzebny jest chociażby zwykły uścisk dłoni czy krótka rozmowa połączona z życzeniami. Nie ukrywam, że ta część wizyty w elbląskim hospicjum była dla mnie najtrudniejsza i sam w jej trakcie bardzo się wzruszyłem.
– Strażacy to specyficzna grupa ludzi – dodaje Anna Podhorodecka. – Ja się wcale nie dziwię, że cieszą się w społeczeństwie dużą estymą. Ludzie po prostu lubią strażaków za to, że oni "czują" swoją pracę. Myślę, że to podobnie jak z pracownikami hospicjum, zarówno nam, jak i im po prostu coś musi w duszy grać aby wykonywać dobrze i z oddaniem swoje obowiązki. Trzeba też, tak zwyczajnie mówiąc, lubić ludzi. Bez tego nie da się pewnych obowiązków dobrze wykonywać.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter