A moim zdaniem... (od najstarszych)
Przestańcie ciągle chromolić o tym "kryzysie", jednocześnie przybliżając tym chromoleniem jego rzeczywiste nadejście - to jest "kryzys EKONOMICZNY" -czyli wirtualny. Na planecie NIC się za bardzo nie zmieniło - słonko świeci, trawa rośnie, fabryki stoją, podobnie jak drogi, statki, sklepy. .. tylko przez manipulacje smutnych panów w drogich garniturach stojących za kurtyną korporatokracji bankowej, nie będzie pieniążków, żeby cokolwiek kupić. Podobnie jak z niezłym matematycznym trickiem niemożliwości spłacenia zadłużenia wszystkich krajów - tego zadłużenia nie da się spłacić, bo po prostu nie ma z czego; ) - jako, że dług bierze się "z powietrza" a oddawać koszty jego obsługi trzeba w rzeczywistym pieniądzu - zawsze więcej, niż powstało w bankach "z powietrza" - nieźle to sobie wymyślili; ) a kto powtarza te brednie o kryzysie, ten sam im pomaga realizować piękny plan przejęcia kolejnej partii własności, środków produkcji, firm, etc. .. .z ułamek ceny, podobnie jak robili przy KAŻDYM EKONOMICZNYM kryzysie - bo po to się takie "kryzysy" organizuje. W prawdziwym, normalnym kryzysie to jest np. Japonia po Fukushimie - 500 km zdewastowanego wybrzeża i eksplodujący radioaktywny jądrowy czajnik, utrata części terytorium etc. .. do nas zbliża się kryzys WIRTUALNY ! Obudźcie się, i pokażcie mu środkowy palec!