Człowiek, który opatentował nieskończoność

14
12.10.2012
Człowiek, który opatentował nieskończoność
Między sztuką a matematyką - Janusz Kapusta (fot. AD)
Jego życie zmieniło się za sprawą niewielkiej, z początku niepozornej bryły geometrycznej, którą nazwał k-dronem. A zaczęło się od rozmyślań nad nieskończonością, którą chciał narysować. Te filozoficzne rozważania uplastycznił wykorzystując tajniki matematyczne. Tak powstała bryła o unikalnych właściwościach optycznych, akustycznych i strukturalnych. Z czasem zyskała ona ponadczasowy wymiar. Wykorzystano ją w różnych dziedzinach życia, a pomysłów jej zastosowania jest nieskończenie wiele. Zobacz fotoreportaż.
Artysta
   Autorem k-dronu jest Janusz Kapusta. Wczoraj (11 października) w Galerii El odbyło się uroczyste otwarcie wystawy jego prac.
   – Reprezentuję jakby dwie osoby w jednym – mówi Janusz Kapusta. – Jestem artystą i odkrywcą. Artystą o zainteresowaniach matematycznych i filozoficznych. Wszystko, co nas otacza jest światem, filozofia jest nad światem, a matematyka jest próbą opisu – dodaje. – Związki między nimi są konieczne i łatwe, dla mnie wręcz organiczne. Wszystko jest połączone, albo matematyka to opisze, albo oko to zobaczy, albo filozofia to wyartykułuje, znajdzie zdania, które to wypowiedzą.
   Janusz Kapusta urodził się w maleńkiej wsi liczącej około 100 osób. Potem przyszła kolej na większą, liczącą około tysiąc mieszkańców miejscowość, w której ukończył szkołę podstawową. W Poznaniu uczęszczał do liceum plastycznego, a studia ukończył w Warszawie. Połowę swego życia spędził w Nowym Yorku.
   – Teraz muszę chyba z powrotem wyjechać na wieś, albo pozostało mi tylko niebo – śmieje się artysta.
   W życiu miał wiele szczęścia. Jego prace publikowano w The New York Times, The Wall Street Journal i The Washington Post. Od 15 lat regularnie współpracuje z Rzeczpospolitą. Uprawia także scenografię teatralną, wcześniej ilustrował książki.
   
   K-dron
   Wszystko zaczęło się od rozmyślań artysty nad nieskończonością. Jego skłonności do filozofowania i zamiłowanie do matematyki przyniosły efekt w postaci k-dronu, jedenastościennej bryły geometrycznej. 11. litera alfabetu to K. Jest to również pierwsza litera nazwiska artysty. Z kolei dron pochodzi od greckiego słowa "edron" – ściana.
   – Pewnego dnia jadąc na rowerze na zajęcia z historii filozofii zadałem sobie pytanie, jak narysować nieskończoność i z tego powstały rysunki, które zabrałem do Ameryki – mówi artysta. – Tam okazało się, że z tego rysunku można stworzyć kształt, właśnie k-dron.
   K-dron znalazł niesamowite zastosowanie w różnych dziedzinach życia. Połączenie k-dronów to przeróżne warianty i kompozycje. Z k-dronu można wykonać praktycznie wszystko: futurystyczne meble, budowle, budynki, gry, sprzęty, pomysłowe kafelki do łazienki, a nawet zlew. K-dron rozwijał się przez wiele lat, zanim stał się tym, czym jest dzisiaj. K-dron bowiem to nie tylko kształt, ale coś, co ma swoje inne moce i siły, a jego wszystkie tajemnice, jak stwierdził sam artysta, nie zostały jeszcze odkryte.
   -Wymyśliłem 168 zastosowań k-dronu – mówi Janusz Kapusta. - Jednak wciąż rodzą się nowe pomysły jego wykorzystania. Studentka z Katowic wymyśliła umywalkę na bazie k-dronu, ktoś inny stworzył krzesło. To jest jak z nowym kształtem, który daje szanse na trochę inne rozważania, niż to, co wiemy, mając tylko kwadrat, trójkąt, sześcian czy walec – dodaje.
   Jak sam przyznał artysta, k-dron mu się przytrafił stanowiąc jakby przypadkowy podarunek kosmosu, wobec którego człowiek staje się bezradny i musi się już tym zajmować do końca życia.
   [fotoc]
   Wystawa
   Artysta bardzo ucieszył się, że jego wystawa będzie miała miejsce właśnie w Galerii El, do której ma wielki szacunek. Prace zaprezentowane były wcześniej przygotowane na wystawę doktorancką artysty, dalszy jej ciąg miał miejsce w Nowym Yorku.
   – Wystawa jest poświęcona tylko i wyłącznie temu kształtowi i wynika tylko z tego jednego kształtu. Wszystko jest jak grawitacja, jak prawo k-dronu. Te wszystkie elementy o nim opowiadają. Są cztery drogi wprowadzania go w życie. Jedna jest naukowa, czym k-dron jest, skąd się bierze. Druga plastyczna czy artystyczna – kontynuuje. – Trzecia jest użytkowa, co my z tego mamy, co z tego wynika i czwarta symboliczno-znaczeniowa. Każdy kształt jest jakimś modelem i co on nam opowiada o świecie.
   Na wystawie zaprezentowano m.in. 38 tys. kombinacji będących efektem połączenia czterech białych i czarnych k-dronów. Złączone razem tworzą układ kwadratu, ułożone na podłodze tworzą ponad 38 tys. różnych kombinacji.
   
dk

Fotoreportaż

Kliknij, żeby zobaczyć więcej zdjęć

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
należy k-dona dostarczyć Donkowi, Donek zrobi z nich dobrobyt
fddf (2012.10.12)

info

0  
  0
Facet jest niesamowity. Polecam tę wystawę!
(2012.10.12)

info

0  
  0
To pewnie ktoś a apple
(2012.10.12)

info

0  
  0
dobre! Szkoda, że mnie tam nie było :/ Swoją drogą, trochę dużo kształtów, ale może dałoby radę wygenerować z jakiejś kombinacji k-dronu jakiegoś fraktala, a'la "Trójkąt Sierpińskiego".
Lokalny Patriota (2012.10.12)

info

0  
  0
nieskonczona jest glupota ludzka ze takie glupoty wymysla :)
leonidass (2012.10.12)

info

1  
  0
Autorka artykułu, Dominika Kiejdo, była na spotkaniu z artystą, została na wernisażu wystawy. Słuchała, rejestrowała informacje. Fajne, rzetelne dziennikarstwo. Gratulacje i pozdrowienia!
galeria lubi to (2012.10.12)

info

0  
  0
Dziękuję za słowa uznania! Bardzo miło usłyszeć takie słowa. dk
(2012.10.13)

info

0  
  0
Szanowny p. autorze zadziwia mnie pańskie widzenie świata. Powiada Pan - wkoło świat - filozofia nad nim - a matematyka to opisze - co zobaczy oko. Matematyka niczego nie opisuje - ona porządkuje i usystematyzuje. Opisuje słowo. Myśl. A jej narzędzie to ręka. Filozofia nie jest niczym szczególnym. Jest zbyt powszechna - żeby ją hołubić. Mieszka w każdym człowieku - a miejscem ulubionym jej jest nasza głowa. Mały chłopiec kopiący kamień - patrzący na niego w zachwycie i pytający matkę - dlaczego kamień się toczy w tym momencie jest filozofem. Spełnił warunek zadał pytanie. Nie ma też - nic odkrywczego w rysowaniu czy malowaniu figur geometrycznych. To zajęcie wielu. Do tego oczywiście - dorabia się różne teorie i opowiada się raz po raz różne przemyślenia. Najprawdziwsze jest to p. Rubika - który po pytaniu dziennikarzy - po co to stworzył - tzw. kostkę odpowiedział - dla zabawy. Żeby pokazać co można uczynić z bryły. Prawdziwie i prosto. A może to prostota uczyniła p. Rubika sławnym i znanym. Ludzie lubią - kiedy rzeczy wydawałoby się zawiłe - przybliża się im prosto i dostępnie. Bez wielkich słów. I przemyśleń. Z wierzchu parafina w środku sznurek. Jak zapalisz świeci. To nic niezwykłego. To świeczka.
cz (2012.10.13)

info

0  
  0
hej Galerio ! a kto zapłaci za prąd ? Lubię trudne pytania. !
(2012.10.13)

info

0  
  0
Opanujcie się: sześcian (bryła z sześciu ścian) została przecięta trzema płaszczyznami dzielącymi sześcian na dwie symetryczne połowy, filozofia to głównie nauka o istnieniu lub nieistnieniu boga i wynikających stąd dla ucywilizowanego człowieka wnioskach, łaczenie geometri z filozofią to nieudolna próba połączenie kapusty z kozą - w tym drugim przypadku powstają dużo ciekawsze formy geometryczne (przecięcie kuli wypełnionej nieregularnym, trudnymi do opisania przy pomocy matematyki, powierzchniami liści z geometrią koziego uzębienia). Hero.
Heronim Zabiełło (2012.10.14)

info

0  
  0