UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Nie wiem, kogo tutaj chce się oszukać. Tego rodzaju programy związane są bardziej z "działaniem pozorowanym" niż z konkretną pomocą ludziom bezrobotnym. W jaki niby sposób , we wspólpracy z Powiatowym Urzędem Pracy, miałyby się nagle znaleźć miejsca pracy? Jachimowicz wprawdzie zaznacza, że chodzi bardziej o to, żeby " organizacje czy instytucje zajęły się tą sprawą aktywniej" , ale obawiam się, że to puste słowa; znaczą właściwie tyle co : przyłożymy się bardziej....Brzmi to b. niewiarygodnie. Sformułowania typu" wzmocnienie (...) w pozyskiwaniu miejsc pracy" , słowa takie jak "aktywizowanie"( bezrobotnych) moim zdaniem wręcz poniżają ludzi nie mających pracy. "Motywowanie" do szukania pracy człowieka, który swoje jedyne buty zdarł, chodząc w tą i z powrotem w różne miejsca( za "chlebem" oczywiście), i który w rozmowach z potencjalnym pracodawcą był "kreatywny", dwoił się i troił, itp. ;( , jest jakimś nieporozumieniem. Miejsc pracy po prostu nie ma. Znam pewną osobę, która była najlepszą studentką na roku, jest inteligentna, "błyskotliwa", a ukończywszy studia, szukała pracy przez 3 lata( pracuje w piekarni;) Od jakiegoś czasu ma jednak pewną perspektywę, bowiem .... w końcu " ma plecy"i szansę na lepszą pracę. Myślę, że wcześniej była chyba "zbyt uczciwa". ...Przykre, ale...
Natasza