Każdy ma swoje poglądy, dziennikarz także

14
04.06.2011
Każdy ma swoje poglądy, dziennikarz także
Trzeci dzień Letnich Ogrodów „Polityki” w Elblągu rozpoczął się od panelu dyskusyjnego, którego przebieg powinien zainteresować czytelników wszystkich elbląskich gazet, także oczywiście portElu, gdyż dotyczył on mediów lokalnych, a w szczególności tego, czy i pod jakimi warunkami możliwa jest niezależność takiej prasy.
W Panelu wzięli udział Seweryn Blumsztajn – redaktor naczelny „Gazety Stołecznej”, który wcześnie tworzył wiele regionalnych dodatków do „Gazety Wyborczej”, Piotr Piotrowicz – wydawca prasy lokalnej w Jarocinie i okolicy, Piotr Derlukiewicz – redaktor naczelny Elbląskiej Gazety Internetowej portEl.pl, oraz znany z poprzednich spotkań dr Mirosław Pęczak, prowadzącym był profesor Wiesław Władyka.
   Według badań dra Pęczaka, które przeprowadzone zostały w naszym mieście, media lokalne w Elblągu są słabym ogniwem integracji społeczności lokalnej. – W tożsamości obywatelskiej gazety lokalne nie grają tak dużej roli, jak mogłyby odgrywać – mówił. Zdaniem antropologa może to wynikać z faktu, że lokalna społeczność wciąż nie ma pewności co do tego, czy jest ważna, czy nie. Odzywają się różne kompleksy. W wywiadach z mieszkańcami pojawiały się wypowiedzi takie, jak: „No, jakoś tak się złożyło, że tu mieszkam”, „Mam nadzieję, że moje dzieci stąd wyjadą”. Zwłaszcza dla młodej generacji prasa lokalna ma znaczenie drugorzędne.
   Z tymi tezami nie zgodził się Piotr Derlukiewicz: – Elbląg jest bardzo specyficznym miejscem, dlatego że w latach 90. nie wystąpiła tu żadna poważna próba założenia gazety prywatnej, niezależnej od centrali warszawskiej, gdańskiej czy olsztyńskiej - zaznaczył. Elbląg, przynależny do województwa warmińsko-mazurskiego, jest obsługiwany częściej przez media pomorskie – Telewizję Gdańską, trójmiejski dodatek do „Gazety Wyborczej”. Dlatego, zdaniem redaktora, mieszkańcom trudno o identyfikację z lokalnością wyrażaną zainteresowaniem jakimś medium, które uważają za swoje.
   Seweryn Blumsztajn przedstawił mocno pesymistyczny pogląd na prasę lokalną: – Z moich doświadczeń wynika, że jest ogromnie trudno, nawet w dużym mieście, takim jak Kraków, a co dopiero w mieście stutysięcznym czy powiatowym, utrzymać niezależność gazety, czyli utrzymać jej podstawową funkcję czwartej władzy.
   Zdaniem doświadczonego dziennikarza po kilku latach zna się całą elitę kulturalną i polityczną danego miejsca, jest się od niej zależnym w wymiarze informacyjnym i politycznym. Mała gazeta bardzo często jest zależna finansowo od ogłoszeń pochodzących od władzy, bądź firm w jakiś sposób z władzą powiązanych. – Jest też drugi, częsty typ zależności, w której występuje lokalny biznesmen, który walczy z burmistrzem czy sołtysem przy pomocy własnej gazety.
   Zdaniem redaktora Blumsztajna, bardzo trudno jest uciec od takich zależności, a im mniejszy ośrodek, w jakim wydawana jest gazeta, tym sieć powiązań jest gęstsza.
   Żywym dowodem na niepoprawność tej reguły, a może tylko wyjątkiem od niej, jest Piotr Piotrowicz, który z miejsca wszedł z redaktorem Blumsztajnem w żywą polemikę. – Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że prasa lokalna nie jest w stanie wypełniać funkcji kontrolnej. Jak na początku lat 90. rozpoczynałem pracę w mediach, to nie wiedziałem nawet, że jest coś takiego, jak funkcja kontrolna. Ale po roku miałem już pierwszy proces z burmistrzem Jarocina. To uzmysłowiło mi, że uważne patrzenie na to, co robią władze samorządowe, może być pomysłem na gazetę lokalną.
   Zdaniem redaktora Piotrowicza, prasa lokalna jest w stanie wypełniać swoje zadania lepiej niż wielkie tytuły centralne, które nie mają czasu ani możliwości, by przyglądać się uważnie sprawom na „prowincji”. Warunkiem przetrwania takiej gazety jest uczciwość, niezależność finansowa i pisanie o problemach lokalnej społeczność w sposób ciekawy, angażujący czytelnika.
   – Jeżeli ktoś się stara, to daje się tu żyć i pracować niezależnie od władz – poparł go Piotr Derlukiewicz. – Przez dwanaście lat mieliśmy tu prezydenta, z którym rzadko się zgadzałem w sprawach związanych z funkcjonowaniem samorzadu, kierunkami rozwoju miasta. I ogłoszeń z Urzędu Miejskiego przez te wszystkie lata nie mieliśmy prawie żadnych. Więc to nie jest warunek niezbędny do przetrwania prasy. [fotoc]
   Większym niebezpieczeństwem jest „zasiedziałość”, gdy faktycznie po latach pracy dziennikarz zna wszystkich w danej społeczności. Tylko że zdaniem redaktora portElu, takiego niebezpieczeństwa nie da się uniknąć i podlegają mu zarówno dziennikarze lokalni, jak i ci z prasy centralnej, którzy bywając między wielkimi politykami wchodzą w zależności nawet głębsze.
   Dyskusję zakończył prowadzący panel, prof. Wiesław Władyka, krótkim podsumowaniem na temat niezależności dziennikarskiej. Zdaniem profesora, nie jest możliwa całkowita niezależność i obiektywizm dziennikarski. Każdy, także dziennikarz, ma swoje poglądy polityczne, pomysły, obraca się jakichś kręgach ideologicznych. Ale to nie jest złe i nie to jest problemem prasy tak długo, jak towarzyszy temu elementarna uczciwość w kontaktach z czytelnikami.
   
   
Marcin Derlukiewicz

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Ameryki nie odkryto w tej dyskusji, zależności jakieś zawsze są, a i koszty wydawania czegoś wartościowego tym bardziej, a kasa tylko w rękach urzędników- kupią nie kupią, dadzą ogłoszenie płatne, czy też nie ? ! Dlatego najbardziej poczytne i sprzedawalne są gazety sensacyjne !
(2011.06.04)

info

0  
  0
Mamy badanie przeprowadzone przez absolwenta socjologii UW z tytułem doktora i cytowane wprost wypowiedzi ankietowanych z tego badania czyli po prostu wypowiedzi elblążan. A lokalny dziennikarz nazywa te wypowiedzi czyli opinie elblążan "tezami" i się z nimi nie zgadza. Tak myśli i mówi lokalne społeczeństwo panie redaktorze PD i takie opinie należy uszanować.
(2011.06.04)

info

0  
  0
Nie przeprowadzono dotychczas badań na temat stopnia identyfikacji elblążan z ich miastem, dlatego wszelkie generalizowanie nie ma sensu. Wśród wpisów pojawiają się co prawda wyznania mieszkańców podobne do tych, jakie zacytował dr Pęczak, ale z drugiej strony rubryka "Teraz ja" i inne wpisy na forum świadczą o tym, że istnieje spora grupa, dla których Elbląg jest ważnym miejscem na ziemi. Odnoszę wrażenie, że ta grupa stale się powiększa. Na poziom zadowolenia z życia mają wpływ różne czynniki, miejsce zamieszkania jest tylko jednym z nich. Media mają ogromny wpływ na rzeczywistość, mogą tak jak centralne kreować konflikt, zagrożenie, skupiać się na wymyślonych aferach, a mogą tak jak nasze informować o tym, co dzieje się w mieście. A dzieją się, szczególnie w kulturze, rzeczy naprawdę wartościowe, czego Ogrody są najlepszym dowodem.
rozsądny (2011.06.05)

info

0  
  0
Zniknęło kilka komentarzy pod tym artykułem? Dlaczego?
(2011.06.05)

info

0  
  0
Pytasz dlaczego w Elblągu i komentarze, które są nie wygodne pseudo-pismakom elbląskim znikają, bo "rączka rączke myje " Odpowiadam, bo CENZURA jest w Elblągu i wciąż władza decyduje co się pisze i co ludzie mają czytać. Chyba trzeba zawiadomic Krajowe Centrum Dziennikarstwa, ze zle sie dzieje w Elblągu?
w d...mam cenzurę ! (2011.06.05)

info

0  
  0
Pan prof. W. Władyka w podsumowaniu zaakceptował i usprawiedliwił powszechne zaangażowanie i powiązanie mediów/dziennikarzy z polityką. Niezależność jest niemożliwa ale wystarczy zachować zasady elementarnej uczciwości w kontaktach z czytelnikami i jest OK. Wiele lat temu zasady elementarnej uczciwości dziennikarskiej wyjaśnił klasyk. Zepsuty samochód czy trzy koła sprawne. Obie informacje są prawdziwe i spełniają warunek elementarnej uczciwości dziennikarskiej. Opinie wyrażone w tym artykule to usprawiedliwianie dziennikarzy, którzy z manipulacji informacją i politycznego podporządkowania robią dziennikarską normalność. Nienormalność dziennikarska stała się dziennikarskim standardem. Czerwony
(2011.06.05)

info

0  
  0
Podporządkowanie mediów politycznym wpływom to ważna przyczyna bylejakości działania każdej władzy. Np. PortEl jest elementarnie uczciwym medium w pełni podległym PO. Publikuje informuje o wypadkach, wydarzeniach sportowych, komunikaty UM. Ale PortEl nie napisze o tym o czym napisałby PortEl niezależny politycznie w sprawach ważnych dla Miasta i mieszkańców mogących zaszkodzić PO. Np. Stadion dla Olimpii. Niezależne media już dawno sprowokowały by dyskusję w tym temacie. Zadały pytania o to czy budowa stadionu i pospieszna zmiana lokalizacji ma sens w świetle aktualnej sytuacji ekonomicznej i prawnej. O koszta budowy, o formę finansowania, o koszta utrzymania stadionu w odniesieniu do przewidywanych wpływów. Czy w UM ktoś robi takie plany. Itd. Niezależne media mogły by wyrazić obawę o to czy wiele milionów zł nie zostanie zmarnowanych. PortEl nie robi tego bo to może zaszkodzić opcji która wspiera. Ale samopoczucie Pan PD może mieć dobre. Ma wsparcie moralne dyskutantów z prof. na czele. Jest elementarnie uczciwy w kontaktach z czytelnikami. Czerwony
(2011.06.05)

info

0  
  0
Lokalny polityk, któremu od lat zarzuca przekroczenie norm prawnych jeden z kontrowersyjnych felietonistów - o czym elbląskie media doskonale wiedzą, ale. .. nie informują - ponownie składa publiczne ślubowanie w Radzie Miasta, o czym elbląskie media także wiedza i. .. informują. Gdy jednak ten odważny felietonista wysyła im w tej sprawie publikację, to. .. chowają głowy w piasek i materiału. .. nie publikują. Czy tak ma wyglądać czwarta władza, której zadaniem jest patrzenie na ręce rządzącym i jej kontrolowanie, a przede wszystkim informowanie społeczeństwa. Członek władzy, bez wyjątku: czy będzie to prezydent miasta, czy też radny - jako osoba zaufania publicznego, podlega ciągłej ocenie społecznej i musi być czysty jak żona cezara. Ale bez udziału mediów - tej oceny czystości nie da się dokonać. W czyim zatem interesie "działają" zatem lokalne media, jeżeli o tym nie informują? A dodam tylko jeszcze, że zgadzam się z tezą, iż uczciwość dziennikarska jest podstawą "życia" mediów.
przyjaciel felietonisty (2011.06.05)

info

0  
  0
Czerwony co ty, człowiek z "towarzystwa" nie może bruździć przyjaciołom lajons kluby, filantropy, wysoka kultura, zalane piwnice nowiutkiego ratusza, zasadność budowy stadionu, prywatyzacja Olimpii. O sprawach oczywistych człowiek z towarzystwa (dżentelmen lub dama) nigdy się nie wypowiadają. Sam rozumiesz najwyższy takt i kultura.
(2011.06.05)

info

0  
  0
Na co najbardziej liczy lokalny dziennikarz? Na propozycję zostania rzecznikiem, na propozycję poprowadzenia jakieś imprezy miejskiej i zarobienia paru groszy w ten sposób, na wciągnięcie na listę autorów jakieś publikacji miejskiej i dorobienie w ten sposób, na poprowadzenie szkolenia dla pracowników jakieś miejskiej spółki z zachowania przed kamerą i zarobienia za takie szkolenie, na zatrudnienie kogoś z bliskiej rodziny w urzędzie lub jakieś spółce miejskiej. Tak jest w każdym mieście jak Polska długa i szeroka.
(2011.06.05)

info

0  
  0