Start ligi za tydzień
Wszystkie znaki na niebie i ziemi, na czele z dodatnią temperaturą, wskazują, że kibice wreszcie doczekają się pierwszego meczu o stawkę w rundzie wiosennej sezonu 2010/11. Dla Olimpii tym meczem będzie wyjazdowa potyczka z OKS Otwock w sobotę 12 marca. W minionym tygodniu Polski Związek Piłki Nożnej podjął bowiem decyzję o przełożeniu pierwszej wiosennej serii spotkań na kwiecień i siłą rzeczy olimpijczycy zamiast bić się o punkty, zmuszeni zostali do rozegrania kolejnego sparingu. Zorganizowany naprędce sparingpartner nie okazał się niestety zbyt wymagającym rywalem. Elblążanie poradzili sobie bez dwóch podstawowych zawodników – kontuzjowanego Andrzeja Matwijowa i przeziębionego Łukasza Pietronia, na dużym luzie aplikując rezerwom ekstraklasowej Lechii Gdańsk pięć goli. Należy dodać, że przy odrobinie lepszej skuteczności mogli pokusić się o jeszcze okazalsze zwycięstwo.
Trzy do przerwy, dwa po przerwie
Początek meczu należał do szybciej i składniej grających gospodarzy, ale wszystkie ofensywne akcje kończyły się na defensywie biało-zielonych. Zasieki lechistów pękły dopiero w ostatnich dziesięciu minutach pierwszej odsłony, kiedy to dwie podobne do siebie bramki zdobył wyróżniający się na placu gry Krzysztof Hałgas. Młodzieżowy pomocnik najpierw wykorzystał dokładne podanie Kamila Jackiewicza i strzałem z pola karnego pokonał golkipera Lechii, a po kolejnych pięciu minutach praktycznie skopiował swój wyczyn, z tą różnicą, że tym razem asystował mu Krzysztof Bułka. Jeszcze przed przerwą Olimpia podwyższyła na 3:0, a bramkę z 11 metra zdobył Michał Pietroń, który wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Jackiewiczu. Lechia w pierwszych 45 minutach w zasadzie tylko raz zagroziła bramce gospodarzy, ale uderzenie Jakuba Błażewicza sparował na słupek Dominik Sobański.
W drugiej połowie na boisku w szeregach Olimpii nastąpiło kilka zmian, ale nie wpłynęły one w szczególny sposób na grę zaprezentowaną przez miejscowych. Olimpia nadal częściej była w posiadaniu piłki, stwarzała kolejne sytuacje do zdobycia goli, ale wykorzystała zaledwie dwie z nich. Najpierw piłkę do siatki uderzeniem głową skierował Mateusz Kołodziejski, a wynik meczu na 5:0 strzałem z drugiego rzutu karnego ustali Kołosow (faulowany w polu karnym był Witalij Ledieniow). Pomimo okazji dla elblążan – m.in. strzały w słupek i poprzeczkę, wynik nie uległ już zmianie. Lechia, podobnie jak w pierwszej części, również raz zagroziła bramce Olimpii, z tą różnicą, że tym razem piłka po uderzeniu gracza z Gdańska wylądowała na poprzeczce.
Olimpia Elbląg – Lechia Gdańsk (rezerwy) 5:0 (3:0)
1:0, 2:0 – Hałgas (35., 40.), 3:0 – M. Pietroń (44. k.), 4:0 – Kołodziejski (54.), 5:0 – Kołosow (61. k.)
Olimpia: Sobański (46. Pająk) – Loda (46. Żuraw), Dremluk (46. Staszczeniuk), Sobieraj (60. Dremluk), Czigladze (46. Miecznik), Szepietowskij, M. Pietroń (46. Chrzanowski), Hałgas (46. Kołosow), Bułka, Lubenow (46. Kołodziejski), Jackiewicz (46. Ledieniow)
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter