Sześcioosobowa rodzina mieszkająca w lokalu o powierzchni 42,5 m kwadratowych rok temu za czynsz płaciła ok. 336 zł, dziś płaci blisko 485 zł. Mówiąc czynsz, mam na myśli następujące opłaty: odprowadzenie ścieków, wywóz śmieci, opłatę za antenę zbiorczą, składkę remontową i czynsz za lokal mieszkalny.
Przecież to nie jest ekskluzywny apartament, więc za co mamy płacić tyle pieniędzy? Za nieocieplony i niechlujny blok ze spadającymi dachówkami i zapchanymi rynnami, z których ciągle leje się woda? Za zalewane piwnice przy każdym mocniejszym deszczu?
ZBK ciągle coś obiecuje, a z tych obietnic nic nie wynika. „W 2010 r. planujemy ocieplenie bloku” – taką odpowiedź otrzymałem w jednym z listów od pracowników ZBK przy ul. Kościuszki. Do dnia dzisiejszego ta obietnica nie została spełniona.
Pozostaje mi napisać kolejny list do Zarządu Budynków Komunalnych, w którym jako „zły lokator” będę domagał się podjęcia jakichkolwiek prac remontowych. Bo przecież pieniądze mają z podwyżek, których w ubiegłym roku było aż trzy. Chyba, że zostały one przeznaczone na premie dla pracowników, którzy odpowiadają na listy takich lokatorów, jak ja.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter