Bez względu na wszystko, śmietniki „trzymają się w Elblągu dobrze”. Zawsze przepełnione i „rozgrabione” przez „fanów” puszek itp. wynalazków cywilizacji wyglądają, jakby hordy Hunów napadły na Elbląg. Dlaczego? Po prostu są za małej pojemności i jest możliwość wejścia do nich wspomnianych „fanów”.
Problem, nie tylko w Elblągu, leży także w tym, że producenci opakowań (puszki, PET-y, butelki jednorazowe itp.), nie zostali obłożeni wysokimi podatkami za odprowadzanie opakowań do środowiska. Obecne stawki są za niskie. W wielu krajach na większość opakowań, także na PET-y, jest kaucja ok. 0,30 euro i opakowania te wracają do produkcji lub recyklingu. Są odpowiednie automaty w sklepach, które pobierają opakowania.
U nas 1,5 litra tzw. wody mineralnej kosztuje w sieciach 0,90 zł, w tym PET (preforma) ok. 0,25 zł... Mamy więc to, co mamy i gdy odwiedzają mnie ludzie z Europy, robię wszystko, aby nie zobaczyli elbląskich śmietników i – tak przy okazji – kolejowego mostu koło Mostu Unii Europejskiej.
Tworząc „Nowy Plan Elbląga”, warto i ten temat załatwić poprzez racjonalne rozwiązanie problemu przez spółdzielnie mieszkaniowe, wspólnoty i Urząd Miasta, który powinien egzekwować czystość i higienę w „Nowym Elblągu”. Jeśli temat nie będzie załatwiony, to proponuję śmieci wywozić na Górę Chrobrego i za kilka lat będziemy mieli szczyt narciarski jak w prawdziwych górach. Takie rozwiązanie wprowadzono koło Sztokholmu, gdzie jest wysoka góra i kilka wyciągów.
Do Siego Roku!
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter