Proces trwaÅ‚ od grudnia 2009 r. Prokuratura postawiÅ‚a 58-letniemu Janowi G. dwa zarzuty: znÄ™cania siÄ™ nad konkubinÄ… oraz pobicia, w wyniku którego kobieta zmarÅ‚a. Do tragedii doszÅ‚o 29 kwietnia ubiegÅ‚ego roku w mieszkaniu oskarżonego. Mężczyzna poczÄ…tkowo przyznaÅ‚ siÄ™ do winy, ale już na pierwszej rozprawie zmieniÅ‚ zdanie. TwierdziÅ‚, że uderzyÅ‚ JaninÄ™ H. tylko raz, a gdy wychodziÅ‚ do pracy nastÄ™pnego dnia, jego konkubina żyÅ‚a. PrzyznaÅ‚ też, że czasem szarpaÅ‚ jÄ…, „kopnÄ…Å‚ w tyÅ‚ek”, ale nie uważaÅ‚ tego za znÄ™canie siÄ™.
- Fakt znÄ™cania siÄ™ nie budzi wÄ…tpliwoÅ›ci – mówiÅ‚a uzasadniajÄ…c wyrok sÄ™dzia Elżbieta Kosecka-Sobczak. –
Sąsiedzi Jana G. wielokrotnie wzywali policję. Opisywali, że w jego mieszkaniu odbywają się libacje, widywali też Janinę H. w ciemnych okularach. Odgłosy świadczyły o awanturach, biciu, słychać było krzyki. Widzieli też niejednokrotnie siniaki na twarzy Janiny H. To nie pozostawia wątpliwości, że oskarżony bił swoją konkubinę.
Znaczące dla sprawy były
opinie biegÅ‚ych, szczególnie z zakresu medycyny.
- Biegli stwierdzili, że obrażenia pokrzywdzonej nie sÄ… zbieżne z wyjaÅ›nieniami oskarżonego [mężczyzna upieraÅ‚ siÄ™, że Janina H., z powodu cukrzycy, czÄ™sto przewracaÅ‚a siÄ™ i tego kwietniowego wieczoru też siÄ™ przewróciÅ‚a w Å‚azience i spowodowaÅ‚a u siebie obrażenia – red.]– mówiÅ‚a dziÅ› (10 maja) w sÄ…dzie prokurator Beata IskrzyÅ„ska. - PrzyczynÄ… zgonu kobiety byÅ‚y rozlegÅ‚e obrażenia wewnÄ…trzczaszkowe. Z opinii biegÅ‚ych wynika, że nie ma takiego mechanizmu upadku, który spowodowaÅ‚by takie rany czy stÅ‚uczenia.
Prokurator Iskrzyńska wskazywał także na tryb życia, jaki prowadził Jan G.
- ProwadziÅ‚ on pasożytniczy tryb życia – mówiÅ‚a. – Mieszkanie przeksztaÅ‚ciÅ‚ w melinÄ™, zakÅ‚ócaÅ‚ ciszÄ™ nocnÄ…, od wielu lat nadużywaÅ‚ alkoholu. Nie szukaÅ‚ pracy, a źródÅ‚o dochodu znalazÅ‚ w biednej rencistce. I tak jej za to odpÅ‚aciÅ‚? Nie udzieliÅ‚ pokrzywdzonej pomocy, nie wykazaÅ‚ też skruchy ani krytycyzmu. Janina H. zginęła, bo nie daÅ‚a konkubentowi wódki. To Å›mierć niesprawiedliwa i bezsensowna.
Obrona wskazywaÅ‚a na niejasne okolicznoÅ›ci, brak naocznych Å›wiadków i – jej zdaniem – niejednoznaczne opinie biegÅ‚ych. PodważaÅ‚a również wiarygodność ważnego Å›wiadka –
Piotra K. [mężczyzna byÅ‚ feralnego wieczoru u Jana G. i zostaÅ‚ przez niego „wyproszony” po tym, jak zwróciÅ‚ uwagÄ™ na agresywne zachowanie gospodarza – red.]. SkÅ‚aniaÅ‚a siÄ™ jedynie do spowodowania przez Jana G. Å›redniego uszczerbku na zdrowiu jego konkubiny.
Ostatecznie sÄ…d zdecydowaÅ‚ o winie oskarżonego i wymierzyÅ‚ mu karÄ™ 7 lat wiÄ™zienia (na poczet kary zaliczyÅ‚ tymczasowy areszt, w którym Jan G. przebywa od 30 kwietnia 2009 r.).
- Oskarżony znÄ™caÅ‚ siÄ™ nad JaninÄ… H. przez dÅ‚ugi czas, a 29 kwietnia 2009 r. nastÄ…piÅ‚ najbardziej poważny przejaw jego agresji – przyznaÅ‚a sÄ™dzia Elżbieta Kosecka-Sobczak. – PobiÅ‚ jÄ…, pozostawiÅ‚ samej sobie [wedÅ‚ug biegÅ‚ych kobieta po odniesionych urazach mogÅ‚a jeszcze przez jakiÅ› czas siÄ™ przemieszczać, stÄ…d jej wizyta w Å‚azience – red.], wreszcie nie sprawdziÅ‚ jej stanu, nie wezwaÅ‚ pogotowia. Nie wykazaÅ‚ też skruchy podczas procesu. Na jego korzyść przemawia jedynie niekaralność oraz to, że częściowo przyznaÅ‚ siÄ™ do winy.
Jak dodała sędzia Kosecka-Sobczak, kara ma cel prewencyjny.
- Nie można znÄ™cać siÄ™ nad kimÅ›, bić bez konsekwencji – zakoÅ„czyÅ‚a.
Wyrok nie jest prawomocny.
Jan G. zabraÅ‚ gÅ‚os podczas dzisiejszej, ostatniej rozprawy. Najbardziej obruszyÅ‚ siÄ™ za okreÅ›lenie „pasożyt” oraz za zarzut nadużywania przez niego alkoholu.
- Nie jestem alkoholikiem. UderzyÅ‚em jÄ…, ale nie tak, by siÄ™ przewróciÅ‚a – przekonywaÅ‚ podniesionym gÅ‚osem. – Åšwiadek kÅ‚amie [to o Piotrze K. – red.]. Ja w życiu tego nie zrobiÅ‚em.