Skazany na…ulotki

14
31.07.2008
Skazany na…ulotki
Fot. ARO.
Ulotki nosimy wszędzie. W plecaku, kieszeni i siatce z zakupami. Czy je czytamy?
Reklama stała się nieodłącznym elementem naszego życia. Dzięki środkom masowego przekazu towarzyszy nam ona wszędzie. W większych miejscowościach przyjęła popularną formę rozdawania w miejscach publicznych. Jak wszystkich, denerwuje mnie przerwa podczas mojego ulubionego filmu. Od niedawna zaczęły mnie irytować ulotki rozdawane w miejscach publicznych. Jestem skazany na kontakt z nimi - to mi się nie podoba.[fotor] Przejście przez ulicę Hetmańską i bycie niezauważonym przez osoby roznoszące ulotki czasami staje się niemożliwością. Obserwując innych, widzę, że znaczna ilość osób po prostu je bierze, zgniata i wyrzuca do śmietnika. Po godzinie18 stają się one pełne kolorowych kartek. Jakże mądre są to śmietniki! Znają każdą ofertę banku, wiedzą ile kosztuje pizza na Starym Mieście i gdzie jest wyprzedaż dywanów. Na czym polega siła ulotek i czy jest to dobra forma reklamy? Zastanawiam się, ilu z nas korzysta z reklam rozdawanych na ulicy. Uważam, że nie wpływają one na to jaki telefon komórkowy kupię, gdzie zjem obiad i z jaką uczelnią chcę wiązać swoją przyszłość. Jeżeli będę chciał wziąć kredyt na tysiąc lub sto tysięcy złotych to na pewno skonsultuję się z pracownikiem każdego banku. Kiedy zdecyduję się pójść na studia, to nie będę sięgał po żółty kalendarzyk, na którym widnieje oferta szkoły. Sam dowiem się o atrakcyjności danej placówki. Dla mnie najlepszą reklamą jest rozmowa z człowiekiem, nie z kartką. To człowiek posiada umiejętność promowania i doradzania. Chociaż nie lubię ulotek, to zawsze je biorę od osób, które je rozdają. Wiem, że jest to trudna praca i cieszę się, że dzięki mnie ktoś może zarobić. Cieszę się, że emerytce wystarczy pieniędzy na lekarstwa, a uczeń kupi sobie bilet do teatru :-)
ARO

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Racja ulotki są denerwujące ale też biorę by dać zarobić komuś moja siostra roznosiła ulotki wiem jak to jest, zaraz potem jak dostanę ulotkę wyrzucam ją do najbliższego śmietnika. Tylko czasem jest problem z najbliższym śmietnikiem i często ulotki pozbywam się dopiero w domu. Ale fakt rzadko kiedy czytam takie ulotki. A ulotki z kauflanda czy innych super marketów używam jako papier przy remoncie na podłogę :)
(2008.07.31)

info

0  
  0
ja rowniez biore ulotki tylko dlatego ze inni w ten sposob probuja zarobic pieniadze:)rowniez ich nie czytam a w szczegolnosci bankow ktore daja kredyty (czyli kazde)!!!a jesli chodzi o reklamy z marketow to sa one zostawiane na klatkach schodowych i kazdy kto chce moze je sobie wziac, reszte sprzatnie cleaner:) jednak fakt ulotki sa denerwujace. .ale bardziej od ulotek wkurzaja mnie ludzie ktorzy zaczepiaja na ulicy zeby zaoferowac jakis nowy produkt jakiejs niby"znanej" firmy! i chociaz czlowiek sie spieszy to dla nich najwazniejsze jest zatrzymanie go jak najdluzej!!!KOSZMAR!!!
dnigga (2008.07.31)

info

0  
  0
tak. zgadzam się. .. . mam dla Uśmiechniętej Elblążanki za darmo pastę do zębów i perfumy :) zawsze tak mówią
(2008.07.31)

info

0  
  0
Jak to jest, że niektóre podpisy sa czarne i grube a niektóre czerwone i grube. Próbuje wkleić podpis zrobiony i pogrubioną i kolorową czcionka i nic!!.
Powokator ( gruba czerwona) (2008.07.31)

info

0  
  0
Na "grubo" są podpisywani zalogowani Czytelnicy, w kolorowych jest link do poczty.
admin (2008.07.31)

info

0  
  0
Dziekuję.
Prowokator (2008.07.31)

info

0  
  0
Oczywiscie, ze nie nie czytamy. Są one nam niepotrzebne, ale zawsze je przy sobie nosimy. Dla mnie jest to po prostu marnowanie makulatury- niszczenie drzew, które są bezbronne. Sytuacja się nie zmieni, a szkoda bo jest denerwująca!
(2008.08.03)

info

0  
  0
a moim skromnym zdaniem artykuł jest ok. napisana została cała prawda :) w przyjazny sposób :)
(2008.08.03)

info

0  
  0
Kiedyś sama roznosiłam ulotki. Wieszałam je na klamki. Bardzo ciężka praca, ale dzięki temu doceniam teraz tych, którzy chcą zarobić w podobny sposób. Fakt, liczba ulotek pod drzwiamy rośnie, ale co za problem wyrzucić je do kosza? My mamy pod drzwiami tylko dwie lub trzy natomiast ta osoba ktora to roznosiła musiała drzwigać ponad 1000 albo więcej, żeby zarobić!
(2008.08.06)

info

0  
  0
racja zgadzam się! znowu potwierdza sie to, ze wszystko ma swoje dobre i złe strony! a Elbląg ma też swoje dobre strony:))
(2008.08.07)

info

0  
  0