UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Drogie dzieci jeżeli jeszcze nie wiecie czym jest HP, to stary piernik wam wytłumaczy. HP wymyśliła jedna Pani i napisała o nim książkę. Książkę jakich wiele. Była to książka dobra, toteż paru innych facetów uznało, że jest interes do zrobienia. Interes nazywa się Potteromania. Jest rzeczą powszechnie wiadomą, że od ludzi (w tym przypadku rodziców) można wyciągnąć pieniądze na zasadzie stworzenia popytu na coś co nie ma żadnej wartości ale czego przgną dzieci. Dzieci pragną tego co mają ich rówieśnicy. Toteż ci spryciarze poszli do banków, które mają specjalne działy zajmujące się oceną kredytową ryzyka w show businesie i tam dostali potężne pieniądze (tu zawsze chodzi o duże kwoty) na drukowanie książek, akcje promocyjne w mediach (a co myślicie, że te reklamy w TV to za damo?), na produkcję nikomu niepotrzebnych gadżetów (w Chinach w obozach pracy dzieci i więźniowie produkują pelerynki HP, czrodziejskie różdżki HP, kapelusze czrodzieja HP itp). Osobny budżet kredytowy został określony dla filmu, który jest warunkiem sine qua non całej szerszej akcji. Gdy kręcono film, gadżety wyprodukowane w Chinach już leżały w magazynach a czas reklamowy w TV był już wykupiony. A potem ruszyło...... Na początek organizowano (za pieniądze z kredytu) kampanię reklamową książek - wynajmowano hostessy i agencje reklamowe, tłumaczy i wydawano książkę na całym świecie wmawiając wszystkim, że to jest super, młodzieżowe, wartościowe, antymugolskie itp. Płabcono dziennikarzom za życzliwe recenzje. Wmawiano rodzicom, że to tylko taka bajka, która będzie najlepszym prezentem na urodziny, imieniny gwiazdkę. 10, 100, 1000, 100 000 dzieci dostało książki, kupione przez rodziców. Te dzieci zaczęły opowiadać w szkole, że to świetna książka (bo tak jest), te dzieci zaczęły bawić się w czary, a do tego wiadomo potrzeba różdżki itp gadżetów a najlepsze jak wiadomo produkuje firma Mattel czy Hasbro... Inne dzieci też tak chciały bo nie chciały być gorsze, toteż namawiały "mamo kup mi różdżkę HP" albo "tato kup mi pelerynkę". Biedne dzieci wystrugiwały sobie różdżkę z patyka bo ich rodziców nie stać na zakup oryginały z Mattel czy Hasbro. Biedne dzieci czuły się gorsze. dzieci z bogatszych domów dostawały ten oryginalny i nikomu niepotrzebny śmieć z Chin, bo ich koledzy mieli taki a oni nie chcieli byc gorsi.... I tak maszyna ruszyła. Następny etap, to wejście filmu. Po takiej akcji wstępnej ryzyko producenta filmu (jeżeli nie wiecie kto to taki, to wyjaśniam - facet/bank który daje forsę na produkcję filmu) oraz jego dystrybutora jest znacznie mniejsze, bo wiadomo, że każdy z fanów książki o HP choć raz przyjdzie i zapłaci 5$ za bilet (za to można wyżywić murzyńską rodzinę przez tydzień) czyli średnio 50-100 milionów dzieci na świecie x 5$ plus rodzice, którzy przyprowadzą je do kin. Film wchodzi na ekrany, jest dobry, bo za tą kasę robi się dobre filmy z dobrymi aktorami i techniką. Potteromania wybucha ze wzmożnoą siłą. Grono kupujących gadżety powiększa się 4-5 krotnie bo film jest znacznie łatwiejszym medium niż książka (szczególnie w analfabeciejących społeczeństwach telewizyjno-komiksowych). Teraz magazyny się opróżniają z reszty gadżetów wyprodukowanych dla promocji książki, a obozy pracy w Chinach pełną parą dorabiają setki tysięcy nowych różdżek i pelerynek. Handlowcy zarabiają, ale od każdej różdżki i pelerynki muszą odpalić sporą działkę producentom z Hollywood (żeby mieli na kokę i ku..wy) oraz pani Rowling. Film w tym czasie zarabia i zarabia.... Podnoszą się głosy, że HP to chała i mieszanie w głowach młodzieży (i to prawda), ale za pieniądze przewidziane na to z góry w budżecie Potteromanii, mądrzy dziennikarze oraz psychologowie społeczni zwalczają te głosy udowadniając, że HP to watrościwa historia opowiadająca o lękach współczesnych dzieci i ich tęsknotach do .... bla, bla (i to prawda, bo inaczej producenci z Hollywood, którzy nie są głupcami, nie dali by złamanego grosza na tę kampanię). Biznes się kręci, a pani Rowling pisze nowe książki (bo jest kasa do zarobienia), producenci filmowi już dziś mają zawarte umowy kredytowe na nowe filmy a do czasu nowej premiery czas i miejsce wypełni serial animowany, teleturnieje dla dzieci itp konfekcja telewizyjna. Utrzymanie Potteromanii jest tańsze niż wprowadzanie na rynek nowej ...manii. Toteż możecie być pewni, że odpowiednie agencje medialne będą pracować nad tym, żeby o HP mówiło się co najmniej do czasu wypuszczenia nowego filmu, a potem, znowu żniwa, żniwa. Powiedzcie mi gdzie tu miejsce dla biednego Harry'ego, gdzie tu miejsce na dziecięce marzenia? Kalkulacja i zysk, wskaźniki zwrotu z inwestycji i efektywności kapitału.... A wy biednie rodzice płacicie, bo nie macie czas dla swoich dzieci, które wychowuje nawet nie HP ale banda zboczńców z Hollywood, których finansujecie..... z zasiłku socjalnego lub dla bezrobotnych w mieście Elblągu. Pozdrawiam....
Analityk