UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Wszystko zaczęło się psuć gdy linię przejął Olsztyn. Najpierw zlikwidowano noclegownię dla drużyn pociągowych w Braniewie no i trzeba było tak ułożyć rozkład jazdy aby tych noclegów tam nie było. W tej sytuacji nie uruchamiano pociągów do szkół i pracy w Elblągu i Braniewie. Potem zlikwidowano krzyżowanie pociągów w Tolkmicku, musiały jeździć wahadłowo, posterunek dyżurnych ruchu na tej stacji okazał się zbędny. No i rozkład w końcu tak ułożono, że pociągi jeździły w czasie kiedy nikomu nie były potrzebne. Z tego powodu niska frekwencja to kolejny atut dla PKP Olsztyn aby zmniejszać ilość kursów aż zamknięto linię zupełnie. Prywatni przewoźnicy i PKS wyczuli koniunkturę i dla dzieciaków i ludzi pracujących w Elblągu zawsze proponowali korzystne ceny odbiegające od sztywnej taryfy PKP zabierając tym samym klientelę. A pamiętam lata 70-80te, gdy kursowały po 4 pociagi w każdą strone w zestawach 4 wagonowych i np. rano na Zdroju dosłownie wysypywały się setki ludzi do pracy i szkół. Tak to kolej sama podcina sobie gałąź na której siedzi przez nieudolną działalność i partykularne interesy dostosowane dla swoich potrzeb. Gdy rozkład jazdy był opracowany "pod Elbląg i Gdańsk" wszystko było ok.,gdy układy się zmieniły - kolej nadzalewowa padła.
Kolejarz