UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
@Kim jestem? - Serdecznie współczuję opisanej sytuacji, niestety znam to z autopsji. Mój Tata w zeszłym roku ze względu na pogarszający się stan zgłosił się na SOR w tymże "szpitalu" na zleconą przez lekarza rodz. kardiowersję-lekarz nawet nie obejrzał EKG, bo jak stwierdził "jest 20 pacjentów na 1 łóżko" i kazał przyjść na następny dzień na oddział. Całe szczęście, że Tata dożył, bo nast. dnia inny lekarz stwierdził, że jest po zawale.2 tyg. pobytu na kardiologii, zdewastowane serce, przy wypisie lekarze widzieli jakiś cień i kazali przyjść na badania kontr. za 2 m-ce. Co się okazało 2 m-ce później? Tętniak! I to lewej komory serca, większy od samego serca. Skończyło się operacją na otwartym sercu w klinice w Wejherowie-operacja mistrzowska, wielki szacunek dla całego oddziału kardiochirurgii. W grudniu ub. roku zaczęły się problemy z bólem brzucha promieniującym do góry: pogotowie 1 raz, w styczniu 2.Diagnoza? "Neuralgia" do dalszej diagnostyki, która niewiele wykazała. W kwietniu pogotowie po raz 3,objawy podobne. Wypis po kilku godzinach, wpisany stan pacjenta "dość dobry". Na następny dzień wezwałem pogotowie po raz kolejny. Gdyby nie upór świetnej ekipy ratunkowej, to byłaby Dębica. Co się okazało? Zapalenie trzustki, sepsa. Tydzień walki o życie. O dziwo-w tym wypisie jest wzmianka, że poprzednie zgłoszenia na SOR wynikały z podobnych objawów... Czy można było tego uniknąć?
JakNajdalejOdElbląskiegoSORu