Żołnierz profesjonalny

13
08.06.2005
Od 1 lipca zasadnicza służba wojskowa będzie o 1/3 krótsza – młodzi mężczyźni będą spędzać w koszarach już nie 12, a 9 miesięcy. Służba trwa coraz krócej, bo zmienia się polskie wojsko.
Na początku jest stres i niepewność, jak będzie wyglądać życie za bramą, później jednak wielu młodych żołnierzy dochodzi do wniosku, że wojsko to niezły pomysł na życie. - Wiele osób idzie do wojska, bo musi odsłużyć swoje, ja także tak to początkowo traktowałem, ale teraz myślę, że będę chciał zostać w wojsku – wyznaje szeregowy Bartosz Pluciński z Poznania, który od miesiąca służy w 13. Pułku Przeciwlotniczym w Elblągu. Czy dziewięć miesięcy wystarczy na odpowiednie wyszkolenie żołnierza? Podporucznik Monika Gołębiewska zanim wstąpiła do armii skończyła ochronę wód i rybactwo śródlądowe na Uniwersytecie Warmińsko – Mazurskim. Teraz, jako dowódca plutonu w kompanii chemicznej, szkoli najmłodszych poborowych. Nie ilość, ale jakość - Dzięki krótszej służbie żołnierze służby zasadniczej mniej czasu spędzą za murami – zauważa ppor. Gołębiewska. - Ja sama jestem bardzo dobrym przykładem, w rok wyszkolono mnie na oficera, więc myślę, że i żołnierza da się wyszkolić w dziewięć miesięcy. Możliwe jednak, że krótsza służba nie u wszystkich poborowych i ich rodzin wywoła entuzjazm, tym bardziej, że z roku na rok zmniejsza się liczba wcielanych do wojska młodych ludzi. W tym roku „w kamasze” trafi około 36 tysięcy młodych ludzi, podczas gdy pięć lat temu było ich prawie dwa razy więcej. - Kiedy się nie ma pracy, nawet kilka miesięcy w wojsku to okazja do zdobycia nowych umiejętności - mówi ojciec szeregowego, Roman Pluciński. Pobory są mniejsze, a zasadnicza służba wojskowa coraz krótsza, bo polska armia staje się armią zawodową. O ile jeszcze cztery lata temu żołnierze zawodowi stanowili niecałe 45 procent wszystkich, to teraz ten wskaźnik sięga 56 procent. Wojsko się sprawdza - Docelowo zawodowych ma być 8 na 10 polskich żołnierzy - mówi rzecznik dowódcy 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej w Elblągu, kapitan Zbigniew Tuszyński. - Jesteśmy w Unii Europejskiej i w tej chwili jesteśmy też strategicznym sojusznikiem w NATO i tylko zawodowa armia daje gwarancję, że profesjonalnie przygotowany żołnierz jest w stanie wykonać wszystkie zadania. Tuszyński dodaje, że powoli polscy żołnierze przechodzą takie szkolenie m.in. w czasie misji stabilizacyjnych, jak te w Afganistanie czy Iraku. - Nasi żołnierze sprawdzają się tam i nabywają nowe umiejętności na najprawdziwszym z pól walki, bo na wojnie – mówi. Armia wybiera Rzecznik dowódcy elbląskiej dywizji dodaje, że swoim żołnierzom zawodowym wojsko daje możliwości rozwoju: podniesienia kwalifikacji, skończenia studiów i awanse. Kandydat musi mieć co najmniej średnie wykształcenie i być sprawny fizycznie. Jak się jednak okazuje, dla wielu są to zbyt wysokie wymagania. - Nie wiem, czy jest to wina szkoły, czy zbyt małego własnego zaangażowania, na pewno ci młodzi ludzie są słabsi fizycznie – mówi Zbigniew Tuszyński. - Kiedy więc trafiają do wojska, wielu z nich przeżywa katusze, bo nagle okazuje się, że trzeba np. zaliczyć bieg na 3 kilometry czy wykazać się umiejętnością walki wręcz. Z badań socjologicznych wynika również, że większość poborowych posiada wykształcenie podstawowe i zawodowe. Należy jednak mieć nadzieję, że i to się w końcu zmieni, a młodzież zrozumie, że wykształcenie to podstawa.
Joanna Torsh

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
A ja tylko napiszę, że już od jakiegoś czasu (dawno!) wymiar służby wojskowej wynosi 10 miesięcy...
szeregowy :-) (2005.06.08)

info

0  
  0
"na najprawdziwszym z pól walki, bo na wojnie" - a inne pola walki to gdzie? na elbląskiej ulicy? ;)
szwej (2005.06.08)

info

0  
  0
Pani Porucznik nie ma pojęcia , co to jest wyszkolenie oficera armii zawodowej ...
j23 (2005.06.08)

info

0  
  0
„ wielu z nich przeżywa katusze [...] bo trzeba np. zaliczyć bieg na 3 kilometry czy wykazać się umiejętnością walki wręcz [...] większość poborowych posiada wykształcenie podstawowe i zawodowe”...slowem do wojska trafiaja tumany i niemoty.„ Należy jednak mieć nadzieję, że i to się w końcu zmieni, a młodzież zrozumie, że wykształcenie to podstawa.”...i skad tyle optimizmu?
(2005.06.08)

info

0  
  0
jak dla mnie nie wszyscy po zawodówkach i podstawówkach to tumanyi, w wojsku przecież mogą się odnaleść tam liczy się nie sucha wiedza a praktyka i dobre wyszkolenie z zakresu roznego rodzaju "dzialan" a nie ile to np pierwiastek z 1234... tym jak napisal mój poprzednik tumaną nie zawsze się powiodlo w zyciu (np. rodzina, brak jakiej kolwiek motywacji, itp) tam tz w wojsku mogą odalesc "swoje 2 ja" nie wolno odrazu skreslac takich ludzi, często takie "tumany" wyrastają na dobrych zolmierzy, dowudców czasem i komandosów... z resztą co bede pisal jak niektuzy tego nie zrozumieją... pozdrawiam
oficer (2005.06.09)

info

0  
  0
Oł fak...oficerze zagraj w ortotris ;)
spokojny (2005.06.09)

info

0  
  0
Oficer - chyba dostałeś swą szansę i przyłączam się do Twoich podziękowań ojczyźnie. Zaprzepaściłeś tylko możliwość dokształcenia się w dziedzinie ortografii, ale czy to wazne??? Jesteś za to pewnie "chłop na schwał"! Ja dla odmiany miałem zdolnego kolege i trochę w wojsku zszedł na psy. A może to wyjątek? Pozdrawiam wojaków :).
rw (2005.06.09)

info

0  
  0
moze wybral nie tą jednostke co trzeba pana kolega...
fdg (2005.06.10)

info

0  
  0
a moim zdaniem instucja wojska jest potrzebna i niezbedna, tyle tylko ze sam jestem zolnierzem zawodowym i czasem jest mi wstyd za kierujacych armia!!, no bo jak pania po ochronie srodowiska mozna w rok zrobic pania OFICER?? - to przeciez UTOPIA, ZENADA!!! nie wyobrazam sobie naszej armi z magistrami i zadna wiedza wojskowa.
zolnierz (2005.06.11)

info

0  
  0
cala armia jest powalona!!! gamonie magistry po rocznym kursie na oficera (hahaha), i jeszcze paradoksalnie zarabiaja wiecej niz np podoficer z 15 letnim stazem w wojsku i po 2 wojnach
ss (2005.06.11)

info

0  
  0