A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Tytuł dobry, artykuł beznadziejny.
Sęk w tym, że nawet gdy się chce poczytać normalne komentarze, to niestety nie można, bo ta dwójka zdominowała przestrzeń dyskusji. Takich osobników powinno się blokować, bo normalni ludzie nie mają ochoty czytać tego chamstwa.
Ja sfrustrowany po maturze i po studiach - tak, matura to bzdura i 5 lat zmarnowanego życia. Równo ze studiami zacząłem robić zawód w gdańskim CKZiU bo gdyby nie to, to dzisiaj jedynie pracowałbym chyba w Makdonaldzie albo codziennie klepał te same dane w tabelkach Excel w jakimś korpo.
Różnie się w życiu układa, ale matura i studia dają jednak w późniejszym życiu większy wybór: chcesz, to możesz pracować fizycznie, nie chcesz, to możesz umysłowo. Teraz można zakończyć na licencjacie, nie trzeba się męczyć 5 lat jak kiedyś. Ja jestem akurat zadowolona, bo studia dały mi możliwość fajnej, rozwojowej pracy w zawodzie, kasa też całkiem niezła, no ale nie w Elblągu. Tutaj była również frustracja, głównie wskutek poniżania ze strony pracodawcy, co jest częste niestety.
Jak ktoś jest przedsiębiorczy, kreatywny to w d ma ten cyrk, zwany PL. Nie ma czego szukać, w Dresblongu tym bardziej.
A moja dziewczyna, wkrótce żona właśnie porzuciła Łódź i przeprowadziła się do mnie do Elbląga. Rozpoczyna, przerwane studia pedagogikę wczesnoszkolną u nas w Elblągu, na naszej uczelni. Tan więc jedna isiba przybyła do Elbląga.
Czy studiujący w Elblągu wiedzą co to Życie Studenckie, Akademik, Klub Studencki ? Czemu o to nie zawalczą z władzami uczelni.
Studentem jest się raz w życiu przez kilka lat, jak cię nie wyrzucą po pierwszym roku, potem jest tylko praca i codzienna harówa, by starczyło do pierwszego. To, że studiujecie w prowincjonalnym 120 tys. mieście nie znaczy, że tylko nauka i nudy. Na Zachodzie najlepsze uczelnie są w kameralnych ośrodkach i młodzi ludzie chętnie tam studiują i świetnie się bawią w wolnym czasie..
Ale akurat te uczelnie wcale nie są renomowane, UMK się skundlił.
Studiujcie studiujcie i tak wylądujecie na najniższej w jakiejś firemce.
Po studiach praca za miskę ryżu w jakimś koropo albo u prywaciarza. Kredyt na 40 lat na jakąś klitkę od dewelopera chcachneciarza z mnóstwem wad. Później kremacja. Ot los Polaka. A może po maturze warto zakasac rękawy i przegonić czosnkowych, komunistów z Polski i sprawić by wreszcie ten kraj wstał z kolan?