UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Znam obu sąsiadów z widzenia bo mieszkałam na tym osiedlu - pies szczeka non stop, nigdy nie był w jakikolwiek sposób wychowywany czy układany i słychać go było nawet kilkadziesiąt metrów dalej u nas w domu (oczywiście nie był to dla nas problem, ale dla mieszkających bezpośrednio blisko już jest). Wiem też że to uporczywe bo zarówno nasi sąsiedzi jak i my mieliśmy szczekliwe psy i było to często męczące, chociaż i tak cichsze niż pies opisywany w artykule. Zarówno pani sąsiadka, jak i pan sąsiad mają prawo do swojego spokoju, obydwoje pokazali się ze swoich negatywnych stron, jak to w konfliktach bywa, ale pani właścicielka psa przeszła pewną granicę dobrego smaku, chodząc po domach bardziej oddalonych, szukając poparcia u swoich koleżanek w jej małym konflikcie, w efekcie napuszczając na gościa pół osiedla. Ta pani nie jest biedną zaszczutą ofiarą, tylko drugą stroną typowej waśni sąsiedzkiej. Artykuł pisany z jednej perspektywy, dla emocji, bez żadnego zainteresowania drugą stroną - panie/pani autorko, proszę mieć trochę więcej szacunku do własnej profesji i czytelników.
trochÄ™ rozsÄ…dku!