"Pracuję, bo muszę z czegoś żyć"

114
01.05.2020
Pracuję, bo muszę z czegoś żyć
fot. pixabay
Choć mogłoby się wydawać, że ruch w branży beauty stanął, to faktycznie, przynajmniej w części, usługi przeniosły się "do podziemia".-  To absurd zakazać komuś działalności gospodarczej, dając niewiele albo nic na przetrwanie - mówi Małgosia, właścicielka salonu stylizacji paznokci, która w czasie pandemii, mimo zakazu, pracuje mobilnie.   

Małgosia jest tuż po czterdziestce, samotnie wychowuje 10-letnią córkę. Po jedenastu latach pracy „dla kogoś” zdecydowała się na otwarcie własnego salonu stylizacji paznokci.

- Dwa lata temu wynajęłam niewielki lokal, za oszczędności wyremontowałam go i kupiłam sprzęt. Szło dobrze, miałam stałe, zaufane klientki. W planach miałam też wzięcie kredytu, by działalność rozwijać. Teraz cieszę się, że nie doszło to do skutku – mówi kobieta.

Gdy rząd ze względu na pandemię zakazał działalności branży beauty, jak mówi wpadła w panikę.  - Przez kilka nocy nie spałam. Liczyłam ciągle wydatki, te związane z salonem i te z utrzymaniem mnie i córki. Obecnie mieszkamy w wynajętym mieszkaniu. Bez dochodów z salonu pieniędzy starczy na góra dwa miesiące, może nawet krócej. Najgorsza była niewiedza, jak to wszystko długo potrwa. Pomoc od rządu jest niewystarczająca, aby móc przetrwać. Liczyłam na to, że właściciel lokalu obniży mi czynsz, ale tak się nie stało. Usłyszałam: że on też musi z czegoś żyć. Po około dwóch tygodniach klientki same zaczęły dzwonić i pytać: czy „można jakoś się umówić na paznokcie”. Zaczęłam więc świadczyć usługi mobilnie, do moich klientek dojeżdżam – opowiada kobieta.

Czy nie boi się pracy podczas pandemii? - Boję się przede wszystkim nie mieć z czego żyć. Boję się, że moja firma nie przetrwa, że będę zalegała z czynszem, z opłatą za prąd. Boję się, że się zadłużę. Pracuję jeden na jeden. Obsługuję tylko stałe, zaufane klientki. Sama jestem zdrowa, nie mam żadnych objawów. Gdyby takie miała, nie poszłabym do klientki. Mam zawsze ze sobą płyn dezynfekujący, pracuję w rękawiczkach i maseczce. Czy nie większe jest ryzyko zarażenia się w Biedronce, czy innym markecie, niż w pracy, którą wykonuję ja? Pracuję bo muszę. Muszę z czegoś żyć. Nie ja jedna z resztą, ta branża ma liczne „podziemie”. To absurd zakazać komuś działalności gospodarczej, dając niewiele albo nic na przetrwanie - wyjaśnia kobieta.

Kasia od kilku lat pracuje w niewielkim salonie fryzjerskim. Ma stałe klientki, które „u nikogo innego włosów sobie nie zrobią”.

- Mam płacone postojowe, czyli dwa tysiące złotych. Wiem, że w stosunku do osób, które pracę straciły i nie mają żadnych dochodów moja sytuacja nie jest jeszcze taka zła. Z tym, że mąż też ma płacone postojowe, a mamy kredyt na mieszkanie i dwójkę dzieci: jedno na studiach, drugie kończy szkołę średnią. Oboje są na naszym utrzymaniu. Mąż nie ma możliwości dorobienia, ja tak. Nie powiem, żebym się nad tym nie zastanawiała. Wątpliwości były, ale raczej takie, czy ktoś na mnie nie doniesie, a nie takie czy zarażę się ja albo klientka. Cztery osoby chore w Elblągu a całe miasto zamknięte w domach. To nonsens. Z czegoś nasza rodzina musi żyć – mówi kobieta.

Kasia do swoich klientek dojeżdża.

- Same dzwonią, umawiamy się na godzinę, ale pracuję tylko u stałych klientek, które znam od lat. Żadnych nowych, nawet z polecenia nie biorę. Dlaczego nie pracuję u siebie w domu? Boję się sąsiadów, że na mnie doniosą. Wiedzą przecież, że jestem fryzjerką. Czy boję się zarażenia? Trochę tak... najbardziej, gdy się naoglądam telewizji. Ciągle o tym mówią. Mam maskę, rękawiczki, nożyczki, grzebienie dezynfekuję. Robię, co należy. Poza tym nasza rodzina nie spotyka się z nikim. Życie społeczne ograniczyliśmy do minimum: tylko sklep oraz rodzice męża, którym czasem musimy pomóc. Mam tylko nadzieję, że to szybko wszystko się skończy – mówi fryzjerka

W Polsce salonów fryzjerskich i kosmetycznych jest około 130 tys. i zapewniają pracę ponad 300 tys. osobom.

Imiona bohaterek zostały zmienione. 

 

daw

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Jak za okupacji.
(2020.05.01)
Biorą taka kasę ze nie zbiednieją, baby placą krocie aby zmienic swoją naturalność j zatrzymac czas i to niestety jest smutne
(2020.05.01)
Jak za okupacji. .. donosicielstwo i kolaboracja w genach :)
(2020.05.01)
"To absurd zakazać komuś działalności gospodarczej"- proszę to powiedzieć tym co się zarazili covid19 i umarli, że to obsurd.
FikiPiki (2020.05.01)
Rozumiem, że ten wirus jest groźny. Ale na 10 000 Polaków przypada 3,3 chorych. .I tak jak Pani mówi, reszta musi dalej żyć.
rozsądnie (2020.05.01)
@FikiPiki - Covid 19 to absurd. Bardzo latwo znalezc w internecie informacje, ze ilosc zgonow jest taka sama jak w zeszlym roku. Nie ma zadnego wirusa.
DöpaNieWirus (2020.05.01)
@FikiPiki - Dalej oglądaj tv
(2020.05.01)
Kto strzyże rząd?
J71+1 (2020.05.01)
Wcale się nie dziwie tym kobietom. Ale to co zrobił rząd nie jest najgorsze. Najgorsze jest te zdanie "Dlaczego nie pracuję u siebie w domu? Boję się sąsiadów, że na mnie doniosą". A jeszcze gorsze jest to, że to sama prawda. Zamiast czlowiekowi pomoc to zawsze znajdzie sie jakis ktory doniesie i bedzie mial usmieszek pod nosem. Smutne to.
(2020.05.01)
Podziwiam aktywność sekty Nie jesteś sam. Przy każdym artykule, na każdym portalu głoszą (także i pod tym artykułem)swój pogląd negujący istnienie koronawirusa. Według ustalonych danych u nas w kraju jest tych działaczy około 14 tysięcy, ale powiązani są z innymi tego typu wyznawcami na świecie. Ta aktywność chyba odnosi sukces, bo coraz więcej osób nie przestrzega nakazów sanitarnych, co szczególnie widać jak "olewają"nakaz chodzenia w maskach i to nie tylko na ulicy, ale nawet w sklepach. Teorie spiskowe to wciąż lubiana wersja oceny zdarzeń i teraz to jest wyraźnie zauważalne.
Czas spiskowca. (2020.05.01)