To też są nasi bohaterowie!
Spadek obrotów raczej im nie grozi, bo jak sami przyznają, klientów jest tyle samo, a nawet więcej niż przed epidemią. Na drzwiach sklepu mięsnego wisi kartka z prośbą o trzymanie między sobą odstępu i aby w sklepie przebywało maksymalnie trzech klientów. Zapytane o to, czy boją się kontaktu z koronawirusem, sprzedawczynie jednego ze sklepów mięsnych odpowiadają zgodnie: - Bać to się nie boimy. Człowiek o tym nie myśli. Mamy pracę do wykonania, to ją wykonujemy.
Kontakt z ludźmi jest w świecie handlu nieunikniony. W wielu sklepach wprowadzono przy kasach specjalne przegrody z pleksi, by uniknąć bezpośredniego kontaktu z klientem. - Czy się boimy? Trochę się boimy – mówi sprzedawczyni z warzywniaka. - Jednak staram się nie oglądać telewizji i nie słuchać radia, by się nie nakręcać.
Również tutaj obroty nie spadły, ludzie przychodzą i kupują. W osiedlowym markecie klientów również jest sporo. Dzień jak co dzień. To jednak tylko pozór, ponieważ ekspedientki obawiają się tu o swoje zdrowie. - Boimy się – przyznają zgodnie sprzedawczynie. - Nie wiadomo, na kogo się trafi. Uważam, że powinni wprowadzić ograniczenia w pracy sklepów tak jak to jest teraz w innych krajach. Powinny być one otwarte w godz. 10-12 i tyle.
Czy takie obostrzenia wprowadzi rząd, czas pokaże. Na tę chwilę zakupy możemy robić o dowolnej porze dnia. My chcemy tylko pokazać, jak ważną do tej pory niedocenianą pracę wykonują sprzedawcy. Życzymy im wytrwałości, zdrowia i mniej stresów w pracy!