Nie chodzi tylko o znak (Śladem publikacji)
Odnosząc się do artykułu jako inicjator poczułem się w obowiązku odnieść do słów pana Janusza Nowaka. Spodziewałem się tego, iż pan prezydent ograniczy się prawdopodobnie wyłącznie do interpretacji znaku z Kodeksu Drogowego i nie będzie chciał się szerzej pochylić nad tak bliskim problemem. Proszę pamiętać, kto te znaki tam postawił. Znak można postawić, zdjąć albo zmienić..., w zależności od potrzeb w tym związanych z bezpieczeństwem. Ponadto nie spodziewałbym się, że pan prezydent będzie dzielił mieszkańców na lepszych i gorszych, a mianowicie, czy zaopatrzenie szkoły/żłobka czy nawet służby komunalne nie zasługują na możliwość bezpiecznego włączenia się do ruchu? Proszę pamiętać, że miasto to mieszkańcy a nie urzędnicy! Jeżeli mieszkańcy zgłaszają problem, szczególnie jeżeli chodzi o życie bądź zdrowie, to wypadałoby się nad nim pochylić i spróbować znaleźć rozwiązanie. Czy pan prezydent weźmie na siebie odpowiedzialność, jeśli w tym miejscu dojdzie w końcu do kolizji, że sprawa została pozostawiona sama sobie? Niewielkim kosztem można usprawnić to miejsce niekoniecznie robiąc z tej drogi ogólnodostępną. Można oznakować możliwość zaparkowania do 5 min dla rodziców dowożących osoby do żłobka czy parafii (nie są to z pewnością tłumy) oraz poprawić komfort wyjazdu na przykładzie wyjazdu z placu ratuszowego... W tym miejscu dziękuję panu przewodniczącemu Antoniemu Czyżykowi oraz innym osobom za podjęcie interwencji. Sprawa może wydawać się mała i błaha, ale proszę pamiętać, że chodzi tu o troskę zdrowia i życia ludzkiego. Liczę, iż nasze władze z panem prezydentem na czele rozwiążą jednak ten problem patrząc na sprawę szerzej niż tylko przez pryzmat znaku B-1...