Hans Joachim Kobusch miał osiem lat, gdy przyszło mu opuścić rodzinne miasto. Jak mówi, wspomnień związanych z Elblągiem pozostało niewiele, jednak chęć powrotu w rodzinne strony w końcu zwyciężyła. - Jeśli w ogóle coś pamiętam, to są to głównie przykre rzeczy – próbuje wrócić pamięcią do lat dzieciństwa Hans Joachim Kobusch. - Pamiętam jak do domu wpadli niemieccy żołnierze, kazali się pakować i natychmiast go opuścić. Moja rodzina wsiadła na furmankę zaprzęgniętą w konie i ruszyliśmy na Malbork. Było zimno, był styczeń 1945 roku. Pamiętam też, jak Niemcy wysadzili most na Nogacie w Malborku, dosłownie pięć minut po tym, jak zdążyliśmy po nim przejechać.
Gdy zobaczył swój rodziny dom, Hans Joachim Kobusch przypomniał sobie więcej szczegółów ze swojego dzieciństwa, a my mieliśmy przyjemność towarzyszyć mu w tej sentymentalnej podróży. Po tym jak napisał do naszej redakcji list z prośbą o pomoc w odnalezieniu dawnego domu, pojechaliśmy pod wskazany adres, przesłaliśmy mu zdjęcie domu a wczoraj zawieźliśmy na ulicę Metalowców, kiedyś Dietrich-Eckart-Strasse. Nasz niemiecki gość nie krył wzruszenia, a mieszkańcy jego rodzinnego domu zdziwienia. Zaproszeni do środka, ucięliśmy z nimi krótką pogawędkę, a w mieszkaniu, jak się okazało, niewiele się zmieniło.
O jego dawnych mieszkańcach przypominały stare drewniane schody, stare poniemieckie drzwi i framugi. - Tutaj za tymi przybudówkami były pszczoły – opowiada Hans Joachim Kobusch. - Gdy chodziłem tam jako mały chłopiec, leciały do mnie. Pamiętam, że czułem je we włosach. A tam dalej za ogrodem były łąki. Zbieraliśmy tam grzyby, a niedaleko jeździł tramwaj – przypomina sobie. - A moja starsza siostra uczyła się w Elblągu na nauczycielkę. Tyle wiem.
Dziś Joachim Hans Kobusch, z zawodu pracownik administracji przedsiębiorstwa górniczego, mieszka w małej miejscowości pod Poczdamem, zupełnie sam, rok temu stracił żonę. Dzieci nie ma, rodzeństwo już nie żyje, więc obecnie nie ma żadnych krewnych. - Chyba niedługo będę musiał sprzedać swój dom i wynajmę jakieś mieszkanko lub zamieszkam w domu spokojnej starości – mówi ze smutkiem.
Do Elbląga zawitał razem z wycieczką, jutro rusza na dalsze zwiedzanie, a my pokazaliśmy mu jeszcze Bażantarnię, jadąc wzdłuż linii tramwajowej, którą z dzieciństwa również zapamiętał, ponieważ dojeżdżał tramwajem do szkoły. Jaka to była szkoła, niestety nie udało się ustalić.