To odskocznia od codzienności

11
27.01.2019
To odskocznia od codzienności
Andrzej Szulc (fot. Anna Dembińska)
Ma ich w domu około 20 tysięcy. Każda inna, oryginalna, jedyna w swoim rodzaju. Zbierać etykiety zaczął jeszcze w podstawówce. Dziś Andrzej Szulc z dumą opowiada o swojej pasji. Nam zdradził, co trzyma na półkach swojego "kolekcjonerskiego gabinetu".
- Dominika Kiejdo: Zaczął Pan zbierać etykiety wiele lat temu. Jak zaczęła się ta pasja?
   Andrzej Szulc
: - Byłem wtedy w czwartej czy piątej klasie szkoły podstawowej. Był rok 1974, może 1975. Kolega miał rodzinę w Niemczech i przywiózł etykiety z Niemiec, a na nich znajdowały się adresy browarów. Spisałem od niego te adresy, a potem napisałem do tych browarów. Następnie wpadłem na pomysł, żeby napisać do ambasad z prośbą o podanie mi adresów browarów w innych krajach i ambasady odpisywały mi, przesyłały adresy i tak to się zaczęło. W tamtych czasach zbierałem etykiety z wszystkich krajów, ale tego było tak dużo, że musiałem się ograniczyć do Elbląga i etykiet spoza Europy, ze Stanów, Kanady, Ameryki Południowej, Afryki, Australii i Oceanii.
   
   - Co ciekawego jest na tych etykietach?
   - Znajdują się na nich różnego rodzaju obrazki. Na przykład na etykietach z Azji znajdują się smoki czy tygrysy. Na niektórych znajdziemy rysunki komiksowe, są zdjęcia miast, starówek, różnego rodzaju dyscypliny sportowe, postacie na przykład władcy.
   
   - Obecnie posiada Pan około 20 tys. etykiet. Gdzie Pan je trzyma?
   - Na początku zbierałem je w małym kąciku w mieszkaniu. Teraz mam swój pokój kolekcjonerski. Mam tam swoje stanowisko pracy, biurko, komputer, miejsce do korespondencji. Wszystkie etykiety trzymam w segregatorach. Przylepiam je taśmą malarską obustronną na białe kartki, na takiej kartce jest często 16, 12, a czasami tylko dwie etykiety, w zależności od tego, jak duże one są. Oprócz etykiet zbieram też szkło związane z elbląskim browarem i z Żywca. Stoją one na półce w moim pokoju. Z naszego browaru uzbierało się około sto sztuk a z Żywca 150. Mam także około 60 oryginalnych szkieł. Są to ciekawostki z różnych stron świata jak na przykład kufel w kształcie buta.
   
   - Czy ma pan wśród swoich etykiet jakieś szczególne okazy?
   - Największa satysfakcja jest wtedy, gdy zdobywa się etykietę trudno dostępną. Ostatnio dostałem etykietę z Tajlandii z 1936 roku, jest bardzo stara i cenna. Mam też dwie etykiety z Butanu i one też mają dla mnie wartość sentymentalną, bo to rzadkie okazy. W swojej kolekcji mam etykiety powojenne i współczesne. Etykiety po 1945 roku miały oznaczenie PPF, co oznacza Polski Przemysł Fermentacyjny. Zbieram etykiety pozaeuropejskie, ponieważ trudniej je zdobyć. W tej chwili z samych Stanów Zjednoczonych mam 9150 etykiet. Z Elbląga około 700 sztuk.
To odskocznia od codzienności
fot. Anna Dembińska

   - W jaki sposób zdobywa pan te cenne egzemplarze?
   - Jeżdżę na różnego rodzaju giełdy kolekcjonerskie, gdzie wymieniam się z innymi kolekcjonerami. Wymieniam się także z kolekcjonerami z całego świata korespondencyjnie. Dziś odebrałam właśnie list od Belga i Węgra. Prowadzę także korespondencję ze Szwedem, Francuzem, a nawet Chińczykiem. Często na etykietach znajdują się pieczątki kolekcjonerów. Są one stawiane po to, żeby można było się z nimi skontaktować w celu wymiany. Kiedyś adresy do browarów brało się z butelek od piwa, a potem wysyłało się list do browaru z prośbą o etykietę. I wtedy browary zawsze odpisywały. Ostatnio przywiozłem 130 etykiet z giełdy w Warszawie. Wszystko odbywa się na zasadzie wymiany. Dwa lata temu podczas Międzynarodowych Targów w Tychach zjechało się kilka tysięcy ludzi i wtedy francuskie etykiety kupił ode mnie Francuz, a ja za te pieniądze kupiłem etykiety od Argentyńczyka.
   
   - Od prawie dziewięciu lat istnieje Elbląski Klub Birofilów. W Elblągu odbywa się także Elbląska Giełda Birofilów.
   - W 2008 roku czterech kolekcjonerów z Elbląga spotkało się, żeby założyć klub. Początkowo istniał on nieformalnie. Powoli zaczął się rozrastać, a dwa lata później założyliśmy stowarzyszenie. W tym roku odbędzie się już XIV Elbląska Giełda Birofilów.
   
   - Taka pasja w życiu się przydaje?
   - To odskocznia od dnia codziennego. Lubię jeździć na giełdy kolekcjonerskie, znam tam prawie połowę osób. Są i Rosjanie, i Białorusini, i Czesi, i Serbowie. Człowiek rozmawia z nimi, wita się jak z rodziną. Jest miła, serdeczna atmosfera. Nawet języka obcego nie trzeba znać.
dk

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Dopiero czytając art. gdzieś w środku tekstu wychodzi między wierszami, że chodzi o etykiety piwne. W Elblągu jest drukarnia która zajmuje się drukowaniem etykiet dla browaru.
Ciekawski (2019.01.27)
Tak,chyba opegeka przy Warszawskiej-drukuje naklejki do browarów w Polsce jak i za granicę.Tak więc Andrzeju-wystarczy się przejść na drugi brzeg rzeki Elbląg-to oczywiście żart,to ciekawa pasja,sam jako dzieciak pisałem do browarów w Szwajcarii i Danii,w ówczesnej szarej rzeczywistości posiadanie kolorowych i jeszcze pozłacanych nalepek piwnych -było wielką nobilitacją,miałem ich całą słomiankę,ale niestety zapał prysnął.Podziwiam Cię za upór,kolego z Placu Wolności.
Marek elblaski (2019.01.27)
Literówki w txt
(2019.01.27)
Etykieta, kontr etykieta oraz krawatka na butelkę są przyklejane klejem. Nie są to naklejki.
07zgłośsię (2019.01.27)

info

0  
  0
Fczym?
(2019.01.27)
Emocje jak na grzybobraniu albo na meczu piłki nożnej, ale co kto lubi
(2019.01.27)
Nigdy tego nie zrozumiesz
Romulec (2019.01.27)
Super sprawa,wielkie brawa za wytrwałość. Życzę świętego Grala wśród etykietek
Kolekcjoner (2019.01.27)

info

4  
  0
@Ciekawski - czytanie ze zrozumieniem tak prostego tekstu to problem?. .. już od początku, w pierwszych słowach czytając zrozumiałam, że etykiety z browarów gość zbiera-a jak browar to piwo.
(2019.01.28)
@Ciekawski - a dokładnie w trzecim zdaniu
(2019.01.28)