Elblążanin bohaterem na Kaszubach

21
23.07.2018
Elblążanin bohaterem na Kaszubach
- Woda to mój żywioł - mówi pan Jacek, który w wolnych chwilach trenuje wakeboard, czyli pływanie na desce za motorówką lub na specjalnym wyciągu (fot. archiwum prywatne Jacka Jackowskiego)
Dzięki szybkiej pomocy Jacka Jackowskiego z Elbląga nie doszło do tragedii na Kaszubach. Pan Jacek uratował ojca i syna, których kajak przewrócił się na środku jeziora podczas silnego wiatru. - Nie zastanawiałem się ani chwili, gdy tylko usłyszałem, że ktoś woła ratunku, ruszyłem na pomoc – mówi pan Jacek.
O akcji ratunkowej na jeziorze Wielewskim w gminie Karsin (powiat kościerski) pisały lokalne media. Jacek Jackowski ruszył na pomoc dwójce kajakarzy i wyciągnął ich na brzeg zanim jeszcze pojawiły się służby ratunkowe.
   - To była niedziela, około godz. 15. W pewnym momencie usłyszeliśmy z żoną wołanie ratunku. Z pierwszej chwili pomyślałem, że się przesłyszałem, ale ono się powtórzyło. Nie zastanawiając się zbytnio, wsiadłem do swojego pontonu z silnikiem elektrycznym, zabrałem ze sobą jeszcze jedną osobę z pomostu i ruszyliśmy na ratunek. Na środku jeziora okazało się, że w wodzie są dwie osoby, które wypadły z kajaka podczas silnego wiatru. Około 12-letni chłopiec i jego tata, byli od siebie już około 50 metrów. Na szczęście obaj mieli na sobie kapoki, bo inaczej skończyłoby się tragedią – opowiada pan Jacek. - Odholowaliśmy ich do brzegu, na miejscu były już służby ratunkowe, na szczęście żadna z osób nie wymagała dodatkowej pomocy.
   Pan Jacek często spędza wolny czas nad jeziorem Wielewskim, przyjeżdża tu od lat, mieszkając w holenderskim domku. - Woda to mój żywioł, w wolnych chwilach uprawiam wakeboard, oczywiście w miejscach do tego przeznaczonych. Na tym jeziorze jakiś czas temu wprowadzono strefę ciszy, więc nie można używać silników spalinowych. Z takim silnikiem dotarłbym na miejsce zdarzenia szybciej, dobrze że mam ponton z silnikiem elektrycznym. Zresztą to nie pierwszy raz, kiedyś kogoś ratuję z opresji. Nie ma lata, w którym nie zdarzy się tu jakaś wywrotka żaglówki czy coś podobnego. Tak już mam, że zawsze w takich przypadkach reaguję – mówi 46-letni pan Jacek.
   
   
   
RG

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Bravo chopie!!!
(2018.07.23)

info

39  
  0
BRAWO dzięki takim ludziom i postawie jestem dumny, że mieszkam w Elblągu! Brawo Ty!
Prorok_Igor (2018.07.23)

info

31  
  0
Gdzie mój komentarz. komuna
(2018.07.23)

info

1  
  14
Mieli kapoki........ gratulacje dla faceta ze siw nie zastanawial tylko ruszyl na pomoc ale... co by im sie stalo w kamizelkach?
Ehhhhh (2018.07.23)
@Ehhhhh - jajka by im odmarzly
takjest (2018.07.23)
.. i się wydało. Mieli kapoki. Jackowski Jacek niestety nie jest bohaterem. .. .
(2018.07.23)
Myślę, że jednak jest, gdyż poszkodowani wolali pomocy czyli sami by sobie nie poradzili, jelopie.
Fanka (2018.07.23)
BRAWO Jacek Wiem, że zawsze można na Ciebie liczyć.
Koleżanka z pracy (2018.07.23)

info

17  
  0
I to się chwali nie trzeba nosić peleryny żeby być bohaterem. Szacunek
Wkwk (2018.07.23)

info

9  
  0
Wydało się jedno ze ty w tej sytaucji byś obsral majtki i udawał zw nic nie słyszysz u widzisz taki z Ciebie gamon
Wkwk (2018.07.23)