Angelika, w wyniku upadku z okna, jako dwuletnia dziewczynka trafiła do szpitala. Miała uszkodzony rdzeń kręgowy, nie oddychała samodzielnie. Lekarze nie dawali jej żadnych szans. Dzięki opiece elbląskiego hospicjum, rehabilitacji dziś jej stan się poprawia. Właśnie w hospicjum w 2012 r. Angelika poznała i zaprzyjaźniła się z elbląskimi strażakami. Przyjechali, by zdjąć gniazdo os i zauważyli, że ich pracy przygląda się mała, uśmiechnięta dziewczynka siedząca na wózku. Strażacy zaczęli z nią rozmawiać, pokazali jej jak wygląda w środku wóz, a ona poczęstowała ich ciastem. W ten sposób zostali przyjaciółmi. Od tego czasu co roku strażacki zaprzęg składa Angelice wizytę przedświąteczną.
- Znamy się z Angeliką już ho, ho, chyba 5 lat – przyznał strażacki św. Mikołaj, czyli (pssst!) asp. Wiesław Matusak. - A że co roku do niej przyjeżdżamy? Bo to są serca elbląskich strażaków. Od kiedy ją poznaliśmy w hospicjum złożyliśmy sobie taką malutką przysięgę, że będziemy jej robić prezenty do 18. roku życia. I chcemy z nią być, a może i trochę dłużej (śmiech).
Święty Mikołaj zna marzenia wszystkich dzieci, ale ten szczególnie chce spełniać marzenia Angeliki.
- Mamy specjalnego wysłannika, który co roku robi wywiad i stąd św. Mikołaj wie, co przywieźć – mówił asp. Matusak. - To, co się udaje kupić, trafia do worka. Angelika dorasta i jest duża różnica w prezentach – przyznaje św. Mikołaj. - Już nie ma małych laleczek, bo Angelika staje się piękną kobietą.
Co więc trafiło dziś (20 grudnia) do rąk Angeliki?
- Ciastolina Play-Doh, czekolada, tusz do rzęs – wyliczała dziewczynka. - Czy czekałam na Mikołaja? Oczywiście.
- Nawet jeść nie chciała z wrażenia – śmiała się jej babcia.
- A co tam chowasz? - dopytywała św. Mikołaja Angelika.
- Farby do malowania samochodu – żartował święty.
- Niee, to lakiery do paznokci – cieszyła się nastolatka.
Angelika co roku czeka na strażaków (fot. MS)
Dziewczynka robi postępy w rehabilitacji, z czego bardzo zadowolona jest jej mama.
- Rehabilitacja dwa razy w tygodniu z hospicjum [Angelika jest cały czas pod opieką tej placówki – red.] i dwa razy w tygodniu jeździmy na ćwiczenia – mówiła Lilianna Kucharska. - Wszystko małymi kroczkami idzie do przodu, mamy nadzieję, że będzie dobrze.
Angelika pokazała strażakom, jak potrafi już sama unieść nóżki, a jej mama podzieliła się dobrą informacją – latem dziewczynce udało się przez osiem godzin oddychać bez pomocy respiratora.
W tym roku strażacki zaprzęg świąteczny odwiedził także inną dziewczynkę, Patrycję, która choruje na łamliwość kości.
- Poznaliśmy ją podczas festynu i zbiórki pieniędzy na wózek dla niej – wspominał asp. Wiesław Matusek. - Postanowiliśmy więc dziś odwiedzić Patrycję z małą, świąteczną paczką.