Dzisiejsza potyczka miała ogromne znaczenie dla obu drużyn. Zarówno Spójnia jak i Wójcik grają w tym sezonie słabo, czego efektem są dwa ostatnie miejsca w zbiorczej tabeli. Gdynianie wygrali jeden mecz i mieli na swoim koncie trzy punkty, elblążanie dwukrotnie zwyciężyli i z siedmioma oczkami plasowali się pozycję wyżej. Drużyna Jacka Będzikowskiego udała się do Gdyni w jedenastoosobowym składzie, z trzema bramkarzami, dwoma kołowymi, trzema rozgrywającymi i trzema skrzydłowymi. Oprócz kontuzjowanego wcześniej Jakuba Olszewskiego, Michała Tórza i Bartłomieja Lachowicza, zabrakło dziś także Marcina Miedzińskiego i Mikołaja Kupca. Spójnia wpisała do protokołu meczowego szesnastu zawodników.
Mecz nie rozpoczął się po myśli naszej drużyny, bo gospodarze szybko objęli prowadzenie i już w 4. minucie prowadzili 4:1. Od początku spotkania między słupkami dobrze bronił grający niegdyś w Elblągu Mateusz Zimakowski. Szybko o przerwę zmuszony był poprosić szkoleniowiec Jacek Będzikowski, bo rywale utrzymywali czterobramkowe prowadzenie. Dwa celne rzuty Jakuba Morynia mogły nieco uspokoić Meblarzy, jednak zaraz tyle samo bramek rzucili gospodarze. Bardzo skuteczny był dziś Jakub Moryń, który wziął na swoje bramki ciężar zdobywania bramek. Młody rozgrywający w ciągu piętnastu minut meczu rzucił pięć z sześciu bramek dla naszej drużyny. Wydawało się, że po zdobyciu gola kontaktowego (10:9), Meblarze nie pozwolą Spójni na ucieczkę. Niestety grający bardzo szybko gdynianie zaraz znów odskoczyli. Straty oraz faul w ataku elblążan i w ciągu czterech minut gdynianie rzucili pięć bramek. Niemoc strzelecką Wójcika przerwał nie kto inny jak Moryń, a chwilę później rzut karny obronił Sebastian Ram, który między słupkami zastąpił Pawła Kiepulskiego. W ekipie Spójni nie do zatrzymania był Robert Kamyszek, który w 24. minucie wyprowadził swój zespół na prowadzenie 17:12. Chwilę później na ławkę kar powędrował Piotr Adamczak i miejscowi powiększyli prowadzenie do siedmiu goli. Do końca pierwszej odsłony zawodów gra toczyła się bramka za bramkę i zespoły zeszły na przerwę przy wyniku 21:14.[fotoc]Po zmianie stron Meblarze byli nieco bardziej skutecznie i mozolnie odrabiali straty. Między słupkami nieźle radził sobie Sebastian Ram, nadal skuteczny był Jakub Moryń. Gdy przez defensywę rywali przedarł się Kamil Netz, karnego wykorzystał najskuteczniejszy gracz Wójcika, a zaraz potem do pustej bramki trafił Bartosz Janiszewski, było 24:21 i o czas poprosił trener Spójni. Meblarze zwietrzyli szansę na zwycięstwo, na parkiecie zrobiło się dość nerwowo, a błędy gospodarzy wykorzystywał Kamil Netz, który trafił dwukrotnie i tablica wyników wskazywała 25:23. Od 50. do 57. minuty zespoły naprzemiennie trafiały do siatki. Meblarze mieli coraz mniej czasu na dogonienie rywala. W końcówce gdynianie zachowali więcej zimnej krwi i nie dość że nie pozwolili na doprowadzenie do remisu, to jeszcze odskoczyli i ostatecznie wygrali 32:28. Przegrana ze Spójnią była dwunastą w tym sezonie i już dziesiątą z rzędu zespołu Jacka Będzikowskiego.
Spójnia Gdynia - Meble Wójcik Elbląg 32:28 (21:14)
Spójnia: Zimakowski, Głębocki, Michalczuk - Ćwikliński 7, Rychlewski 7, Kyrylenko 6, Kamyszek 5, Jamioł 4, K.Pedryc 3, P.Pedryc 1, Lisiewicz, Dworaczek.
Wójcik: Kiepulski, Ram, Fiodor - Moryń 10, Janiszewski 7, Adamczak 3, Netz 3, Nowakowski 3, Szopa 1, Koper 1, Grzegorek.
W środę (13 grudnia) Meblarze zagrają przed własną publicznością z Chrobrym Głogów.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter