UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Choć urodziłem się w Elblągu i moje na niego spojrzenie obarczone jest sentymentem, przerażony jestem jałowieniem jego imagu i potencjału gospodarczego. Jak nas elblążan i nasze miasto znajdują obcy z Polski i z zagranicy, tak czytany jest wizerunek miasta i jego atrakcyjność. I ile byśmy nie wlewali funduszy w iluzoryczne i bardziej wynikające z chciejstwa niźli właściwego przygotowania socjologicznego i biznesowego przedsięwzięcia na rzecz elblążan i miasta barierą nie do pokonania będzie zawsze zewnętrzna ocena programów, akcji i inwestycji. Mechanizm sprawy jest prosty tak jak prawa rynkowe warunkujące cenę obojętnie, czego. Właściwą oceną czegokolwiek będzie zawsze popyt i podaż a nie zaangażowanie funduszy w przedsięwzięcie. Aby jednak nie przynudzać chciałbym naszym zaklinaczom rzeczywistości zaproponować parę skromnych poczynań, wszak wizerunek naszego miasta jest kompletnie nieczytelny, a tym samym nasza tożsamość powojenna jest mglista, wszak nie udało nam się w tych latach zrobić nic, aby choć dorównać potencjałowi tego miasta z 1939 roku. Oczywiście w historii powojennej były i godne dokonania takie jak „ZAMECH”, Galeria EL, rozwinięcie i wzbogacenie sieci tramwajowej - lecz całokształt efektów w obecnej sytuacji jest dość mizerny i nie rokuje nic, co by mogło diametralnie sytuację odmienić.
AMalejużniekoniecznie