UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Byłem na tym spotkaniu i pilnie słuchałem dwugodzinnych wywodów Tomasza, oto wnioski: 1) Poza tezą, że Diaczenki jakoby nie było podczas rajdu w Elblągu, nie zostały przedstawione na to twierdzenia jakiekolwiek dowody. 2) Teza o obecności st. lejt. Tuza w Elblągu jest ciekawa, tyle że została potraktowana anegdotycznie. W dalszym ciągu brak też jakiejkolwiek dokumentacji na ten jeden z ciekawszych wątków sprawy. 3) W historii świata nie po raz pierwszy zdarza się, że wyczyn, za który podkomendni powinni dostać co najwyżej opieprz i ew. parę dni aresztu zostaje podniesiony do rangi przełomowego - nihil novi sub sole i ta wojna nie różniła się pod tym względem od żadnej innej. Franciszek Dolas był ekspertem w tych kwestiach;) 4) Właśnie z tego powodu (niesubordynacji i pewnej samowoli grupy Diaczenki, która w Elblągu znalazła się rzeczywiście wbrew rozkazom i planom dowództwa frontu) marszałek Rokossowski nie podpisał rozkazu o nadaniu uczestnikom tytułu Bohatera Związku Radzieckiego, bo zbyt wytrawnym był wygą i dowódcą, żeby na te poprawiane raporty się nabrać. 5) Wątki związane z doszukiwaniem się żydowskich korzeni w nazwiskach rosyjskich fotografów wojennych były cokolwiek niesmaczne, można było sobie darować;

RobertKoliński

Anuluj