UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
@Art:) - Ja także nie mieszkam na Zatorzu, ale empatycznie spoglądam na mieszkańców innych dzielnic, którzy także mogą nie przeżyć (zawały, udary, wylewy, śmierć pod wodę) powodzi i jest to znacznie bardziej prawdopodobne niż jednostkowe zgony w wyniku stania karetki na szlabanach (co oczywiście tez jest smutne i bolesne). W sytuacji jednak ograniczonego budżetu wybiera się inwestycje ważniejsze dla życia i mienia mieszkańców i tego Wróblewski nie rozumie. Kasą zarządza ministerstwo, ale dobry gospodarz może wyłożyć, ,swoją'' kasę (która jak widać na przykładzie dróg do wiaduktu jest) na zadanie dotyczące większego obszaru niż tylko jedna dzielnica a potem starać się o jej zwrot.