UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Kochani - mylicie wiele pojęć i aktów prawnych, które warunkują i tworzą namiastkę spółdzielczości rodem z zeszłej epoki. Ci, co mile tamte chwile wspominają i myślą o nich z rozrzewnieniem - oczywiście się na mnie oburza. I będą mieli rację - tamten świat, który stworzył podwaliny tej spółdzielczości na niby był w miarę poukładany i niezbyt skomplikowany. Władza obojętnie, jaka miała rację, zasłużony (w odpowiedni sposób) obywatel otrzymał zawsze namiastkę luksusu, którym było mieszkanie no i czasem talonik na cztery kółka. Świat był nieskomplikowany - wiadomo, kto był, kim - żyć nie umierać. Zawaliło się jednak wszystko - oka zło się, że jest jedna ekonomia, od której trudno się obronić - a spółdzielczość mieszkaniowa pozostała. Trudno, więc tłumaczyć ekonomiczne i prawne podstawy istnienia i funkcjonowania tej organizacji. Chętnie wszystkim zagubionym w dziele władania, administrowania i zarządzania pomogę - bo skomplikowana, muszę to przyznać materia. A zarządy spółdzielni nie są zainteresowane uświadamianiem pewnych mechanizmów prawnych uczestnikom tego dziwnego zjawiska. I aby była sprawa jasna - w większości wypadków właścicielem gruntów, na których posadowione są zabudowania spółdzielcze jest Miasto Elbląg (tak, tak), a spółdzielnie mieszkaniowe są jedynie wieczystymi użytkownikami - taki sobie substytut własności. Mowa oczywiście o największych spółdzielniach - nowe już są tworzone na bardziej zdrowszych podstawach - przynajmniej władania.
AborygenMiejscowy