UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
ja miałam też kiedyś z tymi ludzmi do czynienia w bażantarni - kobieta z mężczyzną z dwoma bulterierami puszczonymi ze smyczy; psy podbiegły do mojego małego pieska a że mój to suczka to chyba nic mu nie zrobiły ja zamarłam stałam z synem 8 letnim za rękę i się nie ruszaliśmy a mój pies wszedł mi pod nogi. Ci Państwo tylko wołali te psy i gwizdali żeby przyszły. Na szczęście odeszli a my w przeciwną stronę ! Jak przeczytałam tą historię jestem pewna że to ci sami ludzie : ( Współczuję bardzo Panu Piotrowi - mam nadzieję że właścicielom owe psy zostaną odebrane i że pokryją wszelkie koszty leczenia Pana i pieska :(
karolinaelblag