UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
To co mowi p.Kieszkowska jest tylko czesciowa prawda. Od 10 lat mieszkam w Norwegi i nie uwazam, ze jest tutaj mniejsza siec biblioteczna niz w Polsce. Pracuje tutaj w niewielkiej bibliotece gminnej (3 tys.mieszkancow). Roznica jest natomiast w liczbie pracownikow. Praca biblioteczna jest zkomputerowana, i nie ma potrzeby zatrudnienia wielu bibliotekarzy. Ksiazki sa drogie (srednia cena powiesci 150-200 zl).Ksiazki popularnonaukowe jeszcze drozsze) i nie wszystkich jest stac na ich kupno. Liczba bibliobusow nie jest duza i ich dzialalnosc pomyslana jest jako dodatek do pracy biblioteki publicznej a nie zastapienie bibliotek. Docieraja glownie do ludzi niepelnosprawnych, niewielkich szkol albo miejsc oddalonych od skupisk miejskich. Uwazam, ze polskie biblioteki potrzebuja wiekszych funduszy na modernizacje i zakup, o to powinni zatroszczyc sie wladze oswiatowe, a mniej liczyc na pieniadze UE.
Wieslawa Myrseth