UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Mąż wypije i puści żonie parę ku.. wzywa policję i wpada patrol, po godzinie jak stary słodko chrapie. Młodzi policjanci rządni sukcesów, namawiają zdezorientowaną niewiastę na założenie niebieskiej karty w ramach interwencji. Budzą starego i na dołek, bo oskarżony (plus bo za izbę wytrzeźwień nie trzeba płacić). Obywatel ma swoje prawa, więc zanim zajadą to trzeba pacjenta zbadać u lekarza dyżurnego w szpitalu na ulicy Komeńskiego. Na komendzie cała procedura przyjęcia klienta, w obecności kilku funkcjonariuszy (oddać co trzeba, pokazać odbyt i pobrać porwaną pościel) i do celi z bandytami. W międzyczasie policjanci z patrolu robią dokumentację i notatki z interwencji zamiast wyjechać na miasto. Rano do aresztu wpada jakiś gość z naukami, dostajesz co ci zabrali i do domu. Później przychodzi wezwanie z MOPS-u na jakieś spotkanie, które olewasz i nie uczestniczysz. Wtedy wpada jakaś urzędniczka na chatę i robi z tobą wywiad. Później pojawia się dzielnicowy, który odwiedza nas co miesiąc przez około pół roku i wygłasza swoje wyuczone formułki które nic nie wnoszą. Żona sprawczyni zamieszana, przez jakiś czas uczęszcza na spotkania osób pokrzywdzonych przez los. Wszyscy, oprócz rodziny dla której była założona niebieska karta się cieszą, bo mają pracę i statystyki. U nas normalnie. Nadal potrafię chu. rzucić jak zupa jest za słona, jednak z mojej żony policja już klienta nie będzie miała.


Anuluj