UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Wczoraj na konferencji prasowej w Warszawie nowy prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) Daniel Obajtek przedstawił audyt agencji po 8 latach kierowania nią przez przedstawicieli koalicji PO i PSL. Audyt jest rzeczywiście porażający, pokazuje, że politycy koalicji traktowali ARiMR jak partyjne księstwo, a wyrazem takiego traktowania jest wielkość nagród, jakie były wypłacane kadrze kierowniczej Agencji. Według informacji przekazanych przez nowego prezesa ARiMR, w ciągu 7 lat Agencja wypłaciła aż 280 mln zł nagród, z tego ponad 10 mln zł dla 83 dyrektorów i ich zastępców w centrali i 7 mln zł dla 54 dyrektorów i ich zastępców w 16 oddziałach regionalnych. Czołówka dyrektorska otrzymała po blisko 300 tys. nagród na głowę, czyli po ponad 40 tys. zł rocznie, co w przypadku pracowników sfery budżetowej musi robić wrażenie (ARiMIR jest podporządkowana ministrowi rolnictwa). Wypłata kolejnych 12 mln zł nagród za rok 2015 dla kadry kierowniczej Agencji została zablokowana przez nowego prezesa. Jednocześnie kadra kierownicza ARiMIR pobierała wysokie wynagrodzenia, choć szeregowi pracownicy w powiatowych biurach (jest ich 316), szczególnie ci nienależący ani do Platformy, ani do PSL, zarabiają miesięcznie nie więcej niż 2 tys. zł brutto (takie wynagrodzenia otrzymuje około 4,5 tysiąca pracowników, czyli około połowa zatrudnionych w biurach powiatowych).