UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Niewiele mnie, lokatora czynszowego mieszkania, obchodzą parametry dostarczonego ciepełka. I tak jedynymi środkami do oceny jego jakości, jakimi dysponuję, to własny grzbiet i pokojowy termometr. Ale natomiast obchodzi mnie bardzo, czy jest mi w plecki cieplutko, no i... za ile? Pan "pion" min. napisał: „Co do różnicy w cieple odebranym przez klientów, a dostarczonym do sieci przez EC to już to wyjaśniałem - pokrywają ją kienci w opłacie przesyłowej.” To znaczy, że za dogrzanie szpaleru rosłych topoli, na ścieżce o której pisałem wcześniej, też muszę zapłacić? I czy chcę, czy też nie? Tu monopol dyktuje swoje warunki. Muszę płacić za ciepły wiatr w Elblągu,- o którym pisze „mieszkaniec”. Sprzedaż, minus koszty = zysk! ( to nie ja wymyśliłem, to Fenicjanie ) Tylko co w swoich kosztach sprzedają nam dostarczyciele mediów? Jestem skłonny płacić dużo. Za nowoczesne środki produkcji, za sprzęt technologiczny i unowocześnianie technologii produkcji, za automatyzację i robotyzację procesów wytwórczych.... Tylko na Jowisza? Dlaczego mam płacić za ciepełko dla owych Topoli? A kupcie im kożuszki!!! Popatrzcie, Panowie i Panie, na rachunki za energię elektryczną. Opłata przesyłowa, zmienna + stała, przewyższa należności za zużyty prąd. Czy to normalne? Produkcja energii staje się tańsza, jak jej dystrybucja? A może właśnie to pośrednik na linii, producent – odbiorca, skubie nasze tyłki?

oset

Anuluj