UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Spotkałem Spotkałem człowieka na rozstajach dróg był zagubiony nie wiedział dokąd iść miał buty podarte zniszczone ubranie oczy łzawiące a w ręku bzu kiść. Na poboczu figurka stara sobie stała a w niej Jezus frasobliwy podparty zamyślony upadł na kolana przed nim wędrowiec ze znakiem krzyża składał mu ukłony. Wskaż mi o panie jaką wybrać drogę dokąd mam iść by odnależć życie blask jasny słońca tu mnie doprowadził jestem strudzony wyszedłem o świcie. A skwar na dworze wielki był pot z czoła kapał jak poranna rosa gdzieś polny konik rzęmpolił co sił dzwoniło dojrzałe zborze w kłosach. I słychać było słowa modlitwy i prośby o siłę i wytrwanie strudzone kolana odbiły się w piasku zakurzony bez złożył panu na pożegnanie. Henryk Siwakowski