UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
A może któryś z sąsiadów na czas nieobecności kobiety w mieszkaniu zajął się jej psem? To przecież nic takiego: właścicielka psa zadowolona, pies nie szczeka, sąsiad też zadowolony, dzieciaki mają się z kim bawić, nie mówiąc już o kontaktach sąsiedzkich. Przecież to zwykła sąsiedzka życzliwość: wilk syty, a i owca cała. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że każdy kij ma przynajmniej dwa końce. Zamiast nakręcać się, poszukajcie rozwiązania, żaden sąd nie rozstrzygnie tej sprawy.
Gadugadu