UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Mnie też nasze elbląskie zakłady energetyczne odcięły 2 lata temu prąd i to niesłusznie. Zalegała z płatnością moja sąsiadka, mieszkająca w wynajętym obok mnie mieszkaniu. Jej nie było w domu i Pan odcinający prąd pomylił liczniki i odciął mój (ok. 20-go grudnia). Ja byłam w pracy. U mnie była rodzina z Krakowa, która przyjechała na święta. W momencie, gdy zgasło światło (wszystko działo się przed południem), mój kuzyn wyszedł na korytarz i spytał Pana, który był przy licznikach, co się stało? Pan z zakładów energetycznych powiedział, że mieszkaniec tego lokalu nie zapłacił za prąd (chodziło o moje mieszkanie). Kuzyn powiedział, że to niemożliwe. Pan elektryk zażądał od niego pokazania rachunku. On nie wiedział, gdzie u mnie w domu leży rachunek i poprosił Pana o chwilę czasu, gdyż chciał skontaktować się telefonicznie ze mną. Pan elektryk odpowiedział mu, że nie będzie czekał na wyjaśnienia, bo ma jeszcze dużo liczników do odłączenia i zaraz odjechał. Kuzyn zadzwonił od razu do mnie. Za prąd oczywiście miałam zapłacone - 2 rachunki od razu i to w październiku. Rachunki miałam w portfelu przy sobie. Zadzwoniłam do zakładów energetycznych, żadając wyjaśnienia. Kazali mi przyjechać z rachunkami mimo, że moją zapłatę mieli u siebie zaksięgowaną. Powiedzieli, że takiej sprawy nie załatwiają telefonicznie. Pojechałam do nich. Musiałam czekać godzinę, zanim pani od reklamacji mnie przyjęła. Pokazałam zapłacone rachunki, a Pani nakrzyczała na mnie mówiąc, że to moja wina, że nawet, gdy oni się pomylili, to powinnam być w domu i pokazać potwierdzenie zapłaty. I tak powinnam być zadowolona, że dzięki jej dobrej woli i wielkiej łasce jeszcze dzisiaj przed 15-tą podłączą mi prąd. Nie chciała słuchać, że narazili mnie na straty - lodówka i zamrażarka pełna mięsa przez kilka godzin nie działała. W ogóle robiła łaskę, że ze mną rozmawia. Gdy przyjechałam do domu, prąd już był podłączony i nie uiszczałam za to opłaty. Od tej pory drżę, oby znowu się nikt nie pomylił.
ANNA W.