UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Chciałbym podzielić się podobnym zdarzeniem, którego byłem mimo woli uczestnikiem a miejsce to miało na chwilę przed świętami. Otóż byłem świadkiem jak człowiek upadł przy budynku leclerka na Żeromskiego uderzając i rozbijając sobie głowę o chodnik podbiegłem do niego i stwierdziłem zatrzymanie funkcji życiowych (zawał) Rozpocząłem reanimację jednocześnie prosząc stojącego obok młodego chłopaka o wezwanie ambulansu Chłopak zadzwonił do dyspozytora a ten nie chciał przyjąć od niego zgłoszenia, bo jest nieletni po kilku minutowej przepychance przyjął w końcu zgłoszenie, ale jednocześnie informując Że nie ma wolnej karetki, prosząc o oczekiwanie po około 20 minutach przyjechała straż pożarna Na szczęście zanim przyjechała straż człowiek dość szybko wrócił do życia, ale był mocno poturbowany i w dużym stresie, strażacy przejęli inicjatywę zabezpieczyli go przekazując karetce pogotowia, która przyjechała 15 minut po strażakach. Cały ten proces trwał około 40 minut a co by było gdyby nie udało się przywrócić mu oddechu i krążenia pewno już by leżał na Dębicy. Na końcu chciałbym podziękować Panu, który mi pomógł przytrzymać poszkodowanego i dwojga młodym ludziom, którzy walczyli telefonicznie z dyspozytorem.
przechodzień