UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Wystarczy gruntownie zapoznać się z relacjami członków rodzin, których bliscy zginęli w Smoleńsku. Wynika z nich jasno, że pani metr w głąb nie była w Smoleńsku. W Moskwie nie brała udziału w identyfikacji zwłok, nie stała ramię w ramię z rosyjskimi patologami, bo jej przy tym po prostu nie było! Nie oglądała też fragmentów zwłok, nie badała DNA. Jak sama stwiedzila zdała się całkowicie na pracę Rosjan. Jeśli więc spojrzymy z takiej perspektywy na pobyt tej pani w Rosji to faktycznie można go zaliczyć do prywatnej wizyty kurtuazyjnej prawie. Ale wszyscy wiemy, że pojechała tam jako konstytucyjny minister rządu i za brak jakiegokolwiek zainteresowania tą sprawa należy jej się Trybunał Stanu.